Czechy nie chcą wysłać więcej żołnierzy do Afganistanu
5 marca sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen przekonywał w Pradze czeskich polityków o potrzebie zwiększenia czeskiego kontyngentu w Afganistanie. Jego postulat popiera wprawdzie rząd tymczasowy Jana Fischera, jednak wobec podziału w parlamencie i sceptycyzmu prezydenta Vaclava Klausa szanse na jego przyjęcie są niewielkie, co w dalszej perspektywie może jeszcze bardziej osłabić pozycję Pragi w ramach NATO.
Rządowy projekt zwiększenia 480-osobowego kontyngentu w Afganistanie o 55 osób (m.in. żołnierzy, którzy mieliby odpowiadać za bezpieczeństwo polskiej bazy w Ghazni) został negatywnie zaopiniowany przez parlamentarną Komisję Obrony. Alternatywna propozycja szefa NATO zakłada wysłanie dwóch szpitali polowych i zespołu przeszkolenia lotniczego – w sumie 51 osób. Zarówno jeden, jak i drugi projekt może liczyć na poparcie konserwatywnej ODS, blokuje je jednak socjaldemokratyczna CSSD i komuniści. Sceptycznie do misji zagranicznych podchodzi również prezydent Vaclav Klaus. Po ubiegłorocznych skandalach z udziałem czeskich żołnierzy za granicą (np. kilku z nich nosiło symbole SS) stwierdził, że czeska armia nie powinna zamieniać w „korpus ekspedycyjny”.
Niepopularna w Czechach misja afgańska najprawdopodobniej nie zostanie zwiększona przed majowymi wyborami parlamentarnymi. W sytuacji gdy inne państwa regionu (Polska, Słowacja, Rumunia, Bułgaria) decydują się na poważne zwiększenie kontyngentów, rząd w Pradze stara się utrzymać swoją pozycję w Sojuszu poprzez zaangażowanie w modernizację uzbrojenia (m.in. natowski program modernizacji śmigłowców). <grosz>
Informację podajemy za Ośrodkiem Studiów Wschodnich.
Komentarze: (1)

Ciekawe kiedy Obama zdecyduje się na odwrót z Afganistanu.