Zastępca Le Pena nie chce potępienia S.Bandery
Eurodeputowany i osoba numer dwa we francuskim Froncie Narodowym Bruno Gollnisch zapowiedział, że sprzeciwi się potępieniu przez Parlament Europejski Stepana Bandery. Sympatyzujący z tradycjonalistami polityk nie wie o zbrodniach UPA?
Gollnisch deklaruje, że również inni eurodeputowani z Europejskiego Związku Ruchów Narodowych (EANM) poprą jego stanowisko. W sumie cała frakcja liczy 10 europosłów.
Francuski eurodeputowany zna postać Bandery z przekazu Oleha Tiahnyboka, lidera skrajnie nacjonalistycznej ukraińskiej partii “Swoboda”, zdaniem niektórych mediów być może dlatego złożył deklarację “obrony dobrego imienia Bandery”.
Pod koniec listopada 2009 roku w Nanterre, przewodniczący FN Jean-Marie Le Pen i wiceprzewodniczący, odpowiedzialny za sprawy międzynarodowe, Bruno Gollnisch przyjmowali w siedzibie partii lidera ukraińskich nacjonalistów i szefa partii “Swoboda” Oleha Tiahnyboka. Celem wizyty Ukraińców było podpisanie protokołu wyrażającego chęć współpracy między dwiema partiami w ramach tzw. unii patriotów.
Ukraińscy komentatorzy przypuszczają, że Gollnisch nie zna historii OUN-UPA, bo inaczej nie broniłby osoby współodpowiedzialnej m.in. za wymordowanie tysięcy Polaków na Kresach Wschodnich. PE przygotowała projekt uchwały, która ma m.in. uznać Stepana Banderę za hitlerowskiego kolaboranta. W ubiegłym tygodniu “Swoboda” skierowała z tego powodu protest do europarlamentu przeciwko “ingerencji lewicowych i liberalnych eurodeputowanych w wewnętrzne sprawy Ukrainy i oczernianiu narodowego bohatera Ukrainy, Bandery”, twierdząc że ta rezolucja to brutalny atak na ukraiński naród.
Ukraińscy ekstremiści w swoim proteście wskazują także na Polskę i Polaków, którzy w XX w. mieli “utopić we krwi młodą Zachodnioukraińską Republikę Ludową”. “Swoboda” argumentuje także, iż “destrukcyjna pozycja europarlamentu jeszcze raz pokazuje, że liberalno-lewicowy projekt rozwoju UE został wyczerpany, a nowa Europa ma powstać na fundamentach nacjonalistycznych”.
Do swojego protestu partia Tiahnyboka, nazywanego ukraińskim Mussolinim, dołączyła deputowanym biografię Bandery, w której nie ma mowy o tym, jak inspirowana przez Banderę OUN-UPA doprowadziła do ludobójstwa Polaków w latach 1943-1944. Gollnischa do zmiany zdania mają przekonywać polscy eurodeputowani.
We Froncie Narodowym Gollnisch oficjalnie reprezentuje stanowisko tradycjonalistów skupionych w tej partii i szukających odnowienia „katolicyzmu i nacjonalizmu”. Jego konkurentka do sukcesji po Jean Marie Le Penie, Marie Le Pen (córka wieloletniego lidera FN), reprezentuje nurt laicki.
MaRo/Naszdziennik.pl/Nationspresse.info
za: fronda.pl
Komentarze: (4)

Cóż, FN nigdy nie miał w Polsce poważnego partnera (choć przez dłuższy czas go poszukiwał) – stąd w rolę wschodniego ramienia wymarzonej przez Le Pena “międzynarodówki narodowców” co jakiś czas starają się wejść ugrupowania z krajów nam sąsiednich. No i takie są efekty…
Panie Konradzie, ale na tym przykładzie dobrze widać, że międzynarodówka narodowców to sprzeczność sama w sobie.
“Sprzeczność sama w sobie”, ale nie dla pogrobowców OUN i dla FN.
Oczywiście, że tak, dlatego wszelkie próby tworzenia są albo skazane na porażkę, albo na ześliźnięcie się w patologie, w rodzaju wiary w “Europę 100 flag”.
Czym innym jest współdziałanie np. w celu dezintegracji struktur europejskich – a czym innym ślepa fascynacja, sprowadzająca się do marzeń “gdybym był Francuzem, to głosowałbym na Le Pena” – sęk jednak w tym, że nie jesteśmy Francuzami, więc w sprawach międzynarodowych obok, a raczej przed sympatiami ideologicznymi winniśmy się kierować pragmatyzmem i interesem polskim.