Bądźmy racjonalni!
W chwili, gdy piszę te słowa (12 kwietnia 2010 r., w godzinach południowych), wszystko zdaje się wskazywać na to, że katastrofa prezydenckiego samolotu w Smoleńsku nastąpiła w wyniku błędnej kalkulacji dowódcy załogi tego powietrznego statku. Pilot – pomimo ostrzeżeń nawigacji naziemnej i propozycji lądowania na normalnym lotnisku w Mińsku lub w Moskwie – podjął decyzję lądowania we mgle na polowym lotnisku wojskowym o przestarzałej infrastrukturze, prawdopodobnie w tym celu, aby nie opóźnić uroczystości w Lesie Katyńskim.
Wydaje się, że już sam wybór lotniska w Smoleńsku jako miejsca lądowania tak dużej i ciężkiej maszyny, był niepotrzebnym narażaniem Głowy Państwa i Osób Towarzyszących na niebezpieczeństwo. W warunkach bardzo niskiego pułapu mgielnych chmur samolot z prezydentem RP w ogóle nie powinien lecieć do Smoleńska, lecz lądować w Moskwie, skąd wszyscy pasażerowie mogli być przewiezieni mniejszymi maszynami do Smoleńska.
Zgodnie z prognozami meteorologicznymi należało też przesunąć godziny uroczystości w Katyniu z rannych na południowe, gdy warunki pogodowe ulegną poprawie.
Katastrofy lotnicze zdarzały się zawsze, lecz takiej jak ta polska katastrofa z 10 kwietnia b. r. nie notują kroniki światowej awiacji.
Myślącemu Polakowi przychodzi do głowy szereg pytań i refleksji.
Pytanie z gatunku naiwnych: czy można zaufać ludziom kierującym skomplikowaną narodową nawą państwową, jeśli nie potrafią oni zadbać nawet o własne bezpieczeństwo? To ostatnie zadanie jest przecież o wiele prostsze! Przestarzałe lotnisko i starego typu samolot oraz mgła – to były czynniki sprzyjające katastrofie, ale spowodował ją czynnik ludzki.
Politycy i ich urzędnicy decydowali, kto poleci z prezydentem, o której godzinie Tu-154M o numerze bocznym 101, wystartuje, oraz gdzie i kiedy wyląduje. Zabrakło tu pewnej dodatkowej dozy ostrożności i elastyczności. Czy jest to zgodne z przepisami i zdrowym rozsądkiem, aby w jednym samolocie podróżowały osoby piastujące najwyższe urzędy cywilne i wojskowe w państwie? Czy katastrofa sprzed kilku lat, w której zginęło dowództwo polskiego lotnictwa, niczego polityków nie nauczyła? Czy nie można było, choćby w ostatniej chwili, zmienić miejsca lądowania i godziny rozpoczęcia uroczystości?
Wszystko wskazuje na to, że zgodnie z zakodowaną w polskiej mentalności skłonnością do zbytecznego ryzyka, pilot podjął decyzję zgubną dla siebie i swoich pasażerów.
I tu dotykamy problemu podstawowego dla charakteru większości Polaków. Naszą największą wadą narodową jest brak pełnego poczucia odpowiedzialności, zarówno w sferze planowania, jak i wykonania. Jesteśmy wielcy w momentach wyjątkowych, a niedbali i niekonsekwentni na co dzień. Taka postawa mści się w życiu osobistym, rodzinnym, zawodowym, społecznym i politycznym niestarannością w wykonywaniu swoich obowiązków. Stąd biorą się liczne problemy, które zakłócają rytm życia i rozwoju, oraz rodzą patologie. Nie wyciągamy wniosków z naszej historii, gdzie właśnie niedbałość o dobro wspólne lub lekkomyślna zapalczywość naszych przodków, sprowadzały na nasz naród liczne klęski.
Trzeba zmieniać narodowy charakter Polaków, począwszy od domu rodzinnego, poprzez szkoły i organizacje, w tym kierunku, aby uczyć i budzić szacunek dla dokładności w wykonywaniu obowiązków oraz w starannym planowaniu i konsekwentnym spełnianiu powierzonych zadań.
W procesie wychowywania młodych pokoleń, należy wydobyć z naszych dziejów – zachowując w sposób oczywisty szacunek dla czyny zbrojnego – tradycję patriotyzmu realizującego się w starannej pracy myśli i rąk, talentów i serc dla Polski.
Jako Polacy, bądźmy zjednoczeni nie tylko w chwilach trudnych, ale zachowajmy na co dzień żywe zainteresowanie dla spraw publicznych, oraz potrzebę mądrego, starannego wykonywania swoich obowiązków..
Jędrzej Dmowski
Komentarze: (1)

W pełni zgadzam się z wyrażonym przez Pana poglądem i podziwiam odwagę Pana. W takich chwilach niełatwo jest spojrzeć prawdzie w oczy. Powiem więcej: tak jak niewielkim wysiłkiem dałoby się uniknąć tej katastrofy lotniczej, tak można było z wielkim prawdopodobieństwem poprzez mądrą dyplomację i politykę uniknąć tragedii katyńskiej i wielu innych katastrof narodowych. Rzecz w tym, że w systemach demokratycznych często populizm i spolegliwość wobec różnych Lobbies, a nie profesjonalizm i bezinteresowna troska o dobro wspólne decydują o obsadzie stanowisk w Państwie. Rodzina Pana doświadczyła tego aż nadto boleśnie.