Jeśli nie teraz, to kiedy?

Spodobało się Bogu Wszechmogącemu doświadczyć nas w sposób tak bezwzględny, że nie sposób nadal w tę tragedię uwierzyć. Albo wyciągniemy z  Jego znaku wnioski, albo nie jesteśmy godni istnienia. To co piszę jest być może okrutne, ale w moim najgłębszym przekonaniu słuszne. Tylko tak jestem  w stanie odnieść się do faktu, że w jednym i tym samym samolocie, o tym samym czasie, znalazło się całe dowództwo Polskich Sił Zbrojnych z Najwyższym Zwierzchnikiem na czele.

 Moja hipoteza jest taka: tragedia na lotnisku smoleńskim jest efektem dwóch czynników które wpływają decydująco na groteskową, będącą pośmiewiskiem, bezdenną mizerię naszego państwa. Tradycyjna pogarda dla procedur które są oczywiście po to, „aby je omijać”, zbiegła się z presją czasu i miejsca. Przemożna, silniejsza od zdrowego rozsądku chęć uczestniczenia w uroczystościach katyńskich na które „patrzył cały świat”, kazała postawić wszystko na jedną kartę. W efekcie zlekceważono zalecenia „ruskiej” obsługi naziemnej.

 Zaiste, wyjątkowa na skalę światową, polska tromtadracja. Tradycyjnie: wszystko – albo nic. No to nie ma nic. Polski pilot jednak nie poleci „na drzwiach od stodoły”. Atmosfera pikniku połączona z akademijnym zadęciem sprowokowały fatalne decyzje. Nie trzeba spisku złowrogich sił, aby wysłać na tamten świat Prezydenta Rzeczypospolitej. Nie trzeba sowieckiego nagana, aby zginęło więcej generałów Wojska Polskiego, niż owej wiosny 1940 roku, w Katyniu.

 Tragedia na smoleńskim lotnisku pokazuje jak nikczemną tworzymy jakość. Albo ten wstrząs sprawi, że popatrzymy na siebie zupełnie inaczej i zrozumiemy jaka droga przed nami dla poprawy losu, albo przetrawimy smoleńskie upokorzenie bez znieczulenia,  wyciągając wnioski, zadziwiając ów świat co to „na nas patrzy” dyscypliną, skromnością i metodyczną, codzienną harówką, albo przekujemy ten cios w inne rozumienie takich pojęć jak odpowiedzialność, państwo, władza, naród, albo -  nas nie będzie. Tak, jak już tylu ludów na przestrzeni dziejów.

Marek Bednarz, mp.info

Komentarze: (13)

 

  1. rkki mówi:

    Może Pan pisać ile chce. I tak “wiadomo” że za ty, stali ruskie którzy oczywiście o niczym innym nie marzyli jak tylko żeby na oczach świata na ich terytiorium zginęli 2 polscy prezydenci i przedstawiciele władz….

  2. kkk mówi:

    Prędzej czy później zostanie zadane racjonalne pytanie o przyczyny, “jak do tego doszło”. Na razie wszyscy boją się powiedzieć to na głos. Czy aby znowu nie zażonglowano życiem ludzkim. “Lądować za wszelką cenę” ze strachu przed spóźnieniem, przed kolejnym ośmieszeniem Głowy Państwa. Czy pilot był pod presją czy sam podjął decyzję lądowania, w tak niebezpiecznych warunkach. Czy ta presja była przyczyną śmierci tylu wybitnych ludzi.

  3. Gajowy Marucha mówi:

    Świetna wypowiedź, rkki.
    Podejrzenia na Rosjan rzucać mogą albo agenci wpływu, wliczając w to hasbarę – albo głupcy.

  4. WD mówi:

    I tu z Gajowym się zgadzam w 100% :)

  5. Anton mówi:

    Składam wyrazy szacunku Rosyjskim władzą, z prezydentem Miedwiediewem i premierem Putinem na czele, za wszelką pomoc i słowa otuchy udzielone Narodowi Polskiemu.

  6. rkki mówi:

    Artur Górski zresztą już o tym wie,,.,
    http://www.konserwatyzm.pl/aktualnosci.php/Wiadomosc/5550/

  7. bem mówi:

    Czy w związku z zachowaniem Górskiego, będzie oświadczenie RLN? Czy naczelny “MP” skomentuje to bestialskie zachowanie?

  8. J.S. mówi:

    A co tu komentować. A. Górski po raz kolejny dał dowód, że nie ma żadnych kwalifikacji politycznych. Dziwię się, że go w ND jeszcze poważnie traktują.

  9. Anton mówi:

    Górski to niepoważny człowiek, ale go tolerują w PiS, ze względu na ciężką rusofobie.

  10. rkki mówi:

    No cóż od monarchizmu do Pi(ł)Sudczyzny droga znowu nie tak daleka…. A RLN będzie krytykował klubowego kolegę z PiS…?

  11. rkki mówi:

    TO JUŻ KIEDYŚ MOGŁO SIĘ STAĆ!!! INFORMACJA Z 8.12.2008:”

    W sierpniu Lech Kaczyński wspólnie z prezydentami Litwy i Estonii oraz premierem Łotwy udał się do Gruzji, aby przekazać swoje poparcie prezydentowi Saakaszwilemu. Zanim pojawił się na słynnym wiecu w Tbilisi, podczas którego mówił “nie rosyjskiej dominacji”, w drodze do Gruzji miał scysję z pilotem rządowego samolotu.

    Pilot zdecydował, że poleci tylko do Azerbejdżanu, ponieważ bezpośredni lot do stolicy Gruzji jest zbyt niebezpieczny. Decyzja pilota nie spodobała się Lechowi Kaczyńskiemu. Po wylądowaniu w Azerbejdżanie prezydent zapowiadał, że “po powrocie do kraju wprowadzimy porządek w tej sprawie”, a podczas lotu powiedział o dowódcy załogi, że “oficer powinien być mniej lękliwy”. Pilota bronił jednak sam szef MON, Bogdan Klich.

    http://politbiuro.gazeta.pl/politbiuro/1,85402,6018688,Lech_Kaczynski_kontra_samoloty___studium_przypadkow.html

    Mjr Fiszer stwierdził dziś że na pokładzie rządzi kapitan samolotu. Na pokładzie tak, ale kiedyś trzeba przecież wylądować….

  12. rkki mówi:

    I jeszcze to z pamietnej wyprawy do Tbilisi:

    “Pięciu prezydentów w jednym samolocie to po prostu głupota – mówi anonimowo w rozmowie z Politbiurem jeden z pracowników Biura Ochrony Rządu. – To nie ma nic wspólnego z zachowaniem zasad bezpieczeństwa – dodaje.”
    http://politbiuro.gazeta.pl/politbiuro/1,85402,5580837,Prezydent__Nie_boje_sie__Pracownik_BOR_u__To_glupota.html
    DZIŚ NIE WYPADA O TYM PAMIĘTAĆ?!

Zostaw komentarz