Tasują się!
Ileż to radości dostarczają cильные мира сево skromnemu obserwatorowi ze szkoły endeckiej w ciągu tak krótkiego czasu!
Nie dosyć, że pierońscy, a przecież jednak bratni nafciarze z BP zafajdali Obamie i całej ludzkości Zatokę Meksykańską, odkrywając przy okazji niewygodną dla określonych kół prawdę, że koncern Halliburton, onegdaj z wpływowym neokonem Dickiem Cheney’em na czele, miał coś wspólnego z odwiertem pod wdzięczną nazwą Deepwater Horizon.
Mało, że spekulanci testujący eurozonę na okoliczność suwerenności finansowej, po Grecji upatrzyli sobie Iberyjczyków i rychło patrzeć, jak po Akropolu czy Rodos, trzeba będzie licytować – no bo ja wiem – może i Maderę, którą po Druskiennikach najbardziej lubił sam Marszałek Piłsudski, albo nawet i Baleary…
Wszystko to marność w porównaniu z przesłaniem, jakie opublikowali Żydzi nie tylko francuscy pod niedwuznacznie brzmiącym tytułem: „Apel do rozumu”. Luminarze żydowskiej polityki w Europie, z figurami tak znaczącymi jak lider Europe Ecologie Daniel Cohn-Bendit na czele, oświadczają najprzód, że identyfikacja z państwem Izrael jest częścią ich tożsamości, a następnie oskarżają swoich ziomków o błędy polityczne i występki moralne, czyli o osadnictwo na Zachodnim Brzegu i Jerozolimie wschodniej. Ba! O to nawet, że swymi działaniami zagrażają bytowi Erec Izrael, któremu takim sposobem nie tylko, że grozi izolacja, ale i „delegitymizacja”.
Apel Żydów lewicowych już został zjechany przez Żyda europejskiego prawicowego w osobie Richarda Pasquiera z Francji, którego zdaniem apel „będzie szeroko wykorzystywany przez prawdziwych wrogów Izraela”. Jean Daniel z „Le Nouvel Observateur” objaśnia nam natomiast, że tak naprawdę, nie chodzi o politykę państwa Izrael, lecz o związki pomiędzy prawicą izraelską a Żydami amerykańskimi z organizacji AIPAC, która co prawda w Senacie USA lobbuje, ale nie tak jak powinna. Krótko mówiąc: organizacja Żydów europejskich lewicowych JCall, powstała na podobieństwo amerykańskiej JStreet, opowiada się, tak jak starsza siostra zza Oceanu, za dwoma państwami: żydowskim i palestyńskim.
Czy to się nakłada jakoś na podział pomiędzy sefardim i aszkenazim? Odgadnąć – niepodobna. Nie wiadomo też na razie, czy, i w jakim stopniu odezwą się Żydzi – polscy, choćby i reaktywowane za łaskawym pozwoleniem Prezydenta RP, B’nai B’rith. Wiadomo natomiast, że jednym z sygnatariuszy rzeczonego apelu JCall był pan Claude Rakovsky, head of unit, czyli kierownik wydziału,, stojący w DG Competition KE na straży wolności konkurencji w Unii Europejskiej.
I takim to ”polonicum”, ku uciesze Czytelników, zwłaszcza zaś samorządowców o ambicjach wolnorynkowych i skłonnych do przedsięwzięć lobbingowych w Brukseli, świąteczny bo 3-Majowy komentarz, zakończę.
Marek Bednarz, mp.info
