Pseudoeksperci w służbie mitomanii

tuTomasz Hypki, znawca problematyki lotniczej, w dramatycznym tekście na łamach „Skrzydlatej Polski” piętnuje aktywność samozwańczych „ekspertów” od katastrof lotniczych. To oni, często anonimowi, napędzają psychozę spiskomanii. Oto tekst red. Hypkiego:

 

 „Po katastrofie Tu-154M pod Smoleńskiem wszyscy Polacy, którzy dotąd znali się głównie na medycynie i ekonomii, okazali się ekspertami lotniczymi. Pół biedy, gdy swe opinie wygłaszali w gronie znajomych, gorzej gdy samozwańczy specjaliści propagowali niedorzeczne sądy publicznie. Katastrofa, w której zginął prezydent RP i wielu wybitnych Polaków, wzbudziła wielkie namiętności, jest więc wykorzystywana politycznie. Niektóre, szczególnie mocno upolitycznione media zdecydowały się włączyć ten temat do bieżących rozgrywek. Wtedy przestały liczyć się fakty.

Ekspertów, którzy zdecydowaliby się mówić czy pisać zupełne bzdury, odpowiadające na zapotrzebowanie polityków-manipulatorów, było niewielu, więc pojawiła się kategoria ekspertów anonimowych. Pseudopatriotyczne brukowce cytowały ich codziennie na pierwszych stronach. Kto zacz, taki anonimowy ekspert? Nie wiem, ale podejrzewam, że zwykle to ktoś po prostu nieistniejący. Dla słabiej wykształconej i bardziej łatwowiernej części Polaków wysysane z palca sensacje owych anonimów wystarczają jednak, by uwierzyć w różne teorie spiskowe. A potem już tylko Internet, gdzie anonimowość sieje jeszcze większe spustoszenie, i dowolna bzdura może osiągnąć zasięg rujnujący możliwość jakiejkolwiek poważniejszej dyskusji.

Niestety, anonimowych pseudoekspertów często dyskretnie wspierają ludzie lepiej znający się na lotnictwie. Lepiej, nie znaczy dostatecznie, by coś sensownego powiedzieć. Lepiej, nie znaczy, że wykorzystujący tę wiedzę z uczciwymi intencjami. Ale to właśnie osoby kreujące się na niezależnych ekspertów, a w rzeczywistości nimi nie będące, lub działające z niedobrymi, pozamerytorycznymi intencjami, powodują w trudnych sytuacjach najwięcej zła. Bo choć często mijają się z prawdą lub koncentrują się na nieistotnych wątkach, wskazując fałszywe tropy, pomagają kreować fałszywy obraz rzeczywistości, wspierając mitomanów i ludzi złej woli.

Z przejawami złej woli lub ukrywaniem prawdziwych intencji spotykam się od lat przy różnych okazjach. I zwykle przechodzę nad tym do porządku, choć wiele jest dla mnie i moich bliskich bolesnych, bo nie warto zatrzymywać się nad sprawami mniej istotnymi, czy personalnymi. Tym razem jednak rzecz idzie o wydarzenie bezprecedensowe, które już zmieniło Polskę, a jego wyjaśnienie może zmienić ją jeszcze bardziej – niekoniecznie na lepsze. Zachęcam więc, by pytać o prawdziwe życiorysy, o rzeczywiste intencje czy powiązania ludzi, którzy chcą zniekształcić prawdę na tyle, by nikt nie odpowiedział za doprowadzenie do smoleńskiej tragedii i – co ważniejsze – byśmy nie mogli z niej wyciągnąć rzetelnych wniosków, ważnych dla przyszłości naszego kraju”.

za: „Skrzydlata Polska”, nr 7/2010

Komentarze: (2)

 

  1. Rafal mówi:

    Komentarz – Otrzymana Spirytualnie wiadomość odnośnie tej katastrofy – ” Piloci zdecydowali się nie lądować zgodnie z poleceniem Wieży Kontrolnej na lotnisku w Smoleńsku – wtedy na sugestie prezydenta za sterami zasiadł gen. lotnictwa aby jednak lądować, co zakończyło się katastrofą. Wyjaśnia to obecność w kabinie pilotow osoby „ trzeciej ” w/g odtworzonych zapisów z „czarnych skrzynek”.

Zostaw komentarz