Nowy zbawca Polski – komisarz Oettinger
Polscy rusofobi mają nowego bohatera – jest nim niemiecki komisarz ds. energetycznych Günther Oettinger. Polityk ten kwestionuje polsko-rosyjską umowę gazową, twierdząc, że… jest sprzeczna z prawem europejskim. Zdania ekspertów są podzielone, ale wiadomo, że nie o prawo tu idzie, lecz o interesy i pieniądze. Na forach internetowych pojawiły się mniej więcej takie komentarze – „No proszę, Unia broni naszego interesu przed zdrajcą Waldemarem Pawlakiem”. Tak, przyjemne zaskoczenie, prawda? Polski rusofob myślący na zasadzie odruchów Pawłowa, kupi wszystko, co połechta jego poczucie patriotyzmu, które rozszyfrował swego czasu Roman Dmowski: „Bardziej nienawidzili Rosję niż kochali Polskę”.
Niemcy budują razem z Rosją gazociąg Północny, włożyli w to przedsięwzięcie gigantyczne pieniądze. Gaz popłynie z ominięciem Polski. Jednak włożone środki muszą się w miarę szybko zwrócić. Trzeba więc stworzyć taką sytuację, żeby np. Polska kupowała gaz z Rosji, ale za pośrednictwem Niemiec, najlepiej jak najdrożej. Jak to osiągnąć? No bardzo prosto – uniemożliwić zakup rosyjskiego gazu do Polski bezpośrednio z Rosji (czyli przy pomocy gazociągu Jamał I). Wtedy Polska nie będzie miała wyjścia i kupi gaz z Niemiec.
Umowa polsko-rosyjska przygotowana przez premier Waldemara Pawlaka jest więc krokiem mającym na celu zneutralizowanie tego zagrożenia, jest próbą zminimalizowania negatywnych skutków budowy Gazociągu Północnego. Nawet jeśli niektóre zapisy tej umowy budzą zastrzeżenia. Okazuje się jednak, że polityka niemiecka może liczyć w Polsce (tak jak w końcu XVIII w.) na wiernych sojuszników – jedni robią to ze świadomością, inni z głupoty.
Komentarze: (6)


Niestety wszystko wskazuje na to, że w tej sprawie W.Pawlak jest sam, a premier Tusk i Sikorski popierają stanowisko Komisji Europejskiej, czyli Niemiec. Gdyby Oettinger wiedział, że polski rząd w tej kwestii jest jednolity i stanowczy nie odwazyłby się na takie otwarte stanowisko. Podobnie zresztą z gazoportem, polskimi stoczniami i portami, żeglugą śródladową itd. Przywódcy Niemiec zainwestowali w poparcie dla PO i Tuska i teraz chcą z tego mieć wymierne korzyści. Za chwilę zwiększą się też naciski na wejście Polski do strefy euro. Ale prawicowi publicyści tego nie widzą, zajmują się krzyżem i krytyką PiS. Owczy pęd. Dają się manipulować jak dzieci.
O ile się nie mylę, to krzyzem zajmuje się jednak głównie PiS z jego zapleczem w postaci “Gazty Polskiej”. Jeśli krzyż to pułpaka PO, to niech “obrońcy krzyża” zgodzą się na jego przeniesienie, a PiS zajmie się gospodarką i polskimi imnteresami, a nie Smoleńskiem.
Redaktor
Pola dyskusji publicznej w Polsce wyznaczają tvn24 i GW. Reszta dziennikarzy idzie za nimi. Gdyby problem krzyża nie był przez nich nagłasniany (np. relacje na zywo, na portalu GW były relacje na zywo jak z meczu piłkarskiego) to działania “Gazety Polskiej” i PiS nic by nie pomogły. Problem krzyża i jego “obrońców” można błyskawicznie zamknąć. Przestać się nim interesować.
A do listy niemieckich ingerencji w Polsce można dopisac jeszcze rynek kolejowy. Podobno Tusk odwołał prezesa Urzędu Transportu Kolejowego, Wiesława Jarosiewicza, po osobistej interwencji kanclerz Merkel, za to że robił trudności z wydaniem licencji dla kolei niemieckich DB do działania w Polsce.
Na moje oko – mołdawskie co prawda – decyzje już podjęte. Strefa euro będzie zwijana. Niemcy przeholowali, wciągając do tego interesu te wszystkie antypody z Grecją i Portugalią. Teraz Polskę trzeba wciągnąć, aby zapłaciła za likwidację strefy euro tak, jak zapłaciła za rozszerzenie na wschód, realizując niemiecką Mitteleuropę. Dobre?
twój artykuł miałby sens gdybyśmy gaz z Niemiec mieli sprowadzać do 2037 roku. A co powiesz mądralo jeśli umowę z Niemcami podpiszemy na 5 lat ?
Wtedy te twoje wypociny do kosza można wrzucić!