Z każdego euro dotacji UE Niemcy odzyskują 85 centów
Tak wynika z analizy Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, o której informuje Konrad Niklewicz na łamach ”Gazety Wyborczej”.
Na lata 2007-14 Polska dostała ponad 67 mld euro. Teraz chcemy więcej, nawet 95-98 mld euro. Ale najpierw trzeba przekonać te państwa Unii, które są płatnikami netto – tj. wpłacają do budżetu więcej, niż z niego biorą. Zwłaszcza Niemcy.
Argumentem ma być badanie przygotowane przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Policzyło ono, ile z funduszy europejskich – zainwestowanych w Polsce – wróciło do krajów-płatników w postaci np. kontraktów na usługi albo maszyny.
- Musimy wykazać, że fundusze europejskie to nie jest jakaś rekompensata czy zapomoga, ale polityka służąca całej Unii – mówi “Gazecie” minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska. – Jeżeli przekonamy państwa, które są płatnikami netto, że polityka spójności także im się opłaca, to wówczas będziemy mogli liczyć, że nowy budżet Unii będzie na zbliżonym [do oczekiwań] poziomie – dodaje.
Z badania MRR wynika, że suma pośrednich i bezpośrednich korzyści uzyskanych przez firmy zachodnioeuropejskie dzięki realizacji projektów finansowanych z funduszy europejskich jest ogromna: w okresie 2004-15 sięgnie 151 mld zł (czyli 37,8 mld euro)! To prawie 50 proc. całej kwoty, którą Unia przyznała Polsce w obecnie obowiązującym budżecie.
Najwięcej kontraktów zgarnęły firmy niemieckie (50 proc. łącznej wartości umów). Na drugim miejscu są Duńczycy (12 proc.), potem Austriacy (10 proc.), a dopiero na czwartym Francuzi (ok. 6 proc.).
Porównując wartość kontraktów i udział poszczególnych państw w finansowaniu funduszy europejskich dla Polski, eksperci MRR policzyli, jaka część pieniędzy przyznanych Polsce wraca do domu. Co to znaczy, że pieniądze wracają? MRR ma na myśli zarówno bezpośrednie transfery, np. opłaty za realizację kontraktów, jak i korzyści wynikające z dodatkowej produkcji w krajach macierzystych itp.
I tu znów pierwsi są Niemcy, ale tym razem ex aequo z Irlandczykami. W całym okresie 2004-15 z każdego euro wpłaconego do budżetu wspólnotowego na rzecz realizacji polityki spójności w Polsce Niemcy otrzymają 85 eurocentów.
Na drugim miejscu w tym rankingu znaleźli się Austriacy – 68 eurocentów, po nich są Finowie – 55 i Szwedzi – 54. Niezły wynik odnotowali Holendrzy – 51. Włosi muszą się zadowolić 34 eurocentami z każdego euro, czyli mniejszą kwotą niż Belgowie (39 eurocentów powracających). Nie mówiąc już o Francuzach i Brytyjczykach – tylko 22. Licząc wszystkie kraje starej Unii, z każdego przekazanego Polsce euro wraca do nich 46 eurocentów.
Ale w tych wyliczeniach nie można zapomnieć, że najwięcej korzysta Polska gospodarka. Droga zbudowana np. przez niemiecką firmę, za pieniądze zachodnioeuropejskich podatników, zostanie przecież już na zawsze u nas. Tak jak i korzyści dla polskich kooperantów i podwykonawców.
Za: gazeta.pl
Komentarze: (1)

Ich gratuliere! Ich explodiere!