Zwycięstwo w 1920 roku to zasługa gen. Rozwadowskiego – rozmowa z dr. Mariuszem Patelskim, historykiem z Uniwersytetu Opolskiego
Panie doktorze, obchodziliśmy niedawno 90. rocznicę bitwy warszawskiej. Jak zawsze przy takich okazjach wspominano o gen. Tadeuszu Rozwadowskim, ale chyba nie do końca w sposób pełny. Jak pan, jako biograf Generała, ocenia jego udział w bitwie?
- Od chwili zakończenia bitwy istniał spór o jej autorstwo. Spierali się najpierw politycy, długo potem historycy. Osobiście jestem zdania, że zwycięstwo to było głównie zasługą gen. Rozwadowskiego – jego nazwisko widnieje przecież pod większością planów i rozkazów.
Czy można powiedzieć, że Rozwadowski zachował pełną lojalność w stosunku do Piłsudskiego w tym czasie? Wiedział przecież o jego załamaniu a mimo to długo milczał.
- Zdecydowanie tak. Rozwadowski nie tylko zachował milczenie na temat ówczesnej postawy Naczelnego Wodza, ale także osłaniał go w wielu sytuacjach, odpierając m.in. zarzuty prasy opozycyjnej dotyczące afery Biura Prasowego Sztabu Generalnego. Przypomnijmy, że chodziło o wysyłkę darmowej prasy dla oddziałów frontowych. Z funduszy państwowych nabywano jednak tylko te tytuły, które aprobowały politykę Piłsudskiego, stąd zarzut opozycji o nieuczciwe finansowanie prasy lewicowej i propiłsudczykowskiej. Na wniosek Generała dochodzenie kontroli wojskowej w tej sprawie faktycznie jednak zostało zamknięte.
Czy zgodzi się pan z tezą, że uwięzienie Rozwadowskiego po zamachu majowym było zemstą Piłsudskiego za ujawnienie rąbka prawdy o bitwie w połowie lat 20.?
- Sprawa jest złożona. Wraz z Rozwadowskim do więzienia na Antokolu w Wilnie trafili jeszcze generałowie: Zagórski, Jaźwiński i Malczewski. Łączyło ich to, że w „majowej wojnie domowej” (określenie gen. Mariana Kukiela) wystąpili w obronie Prezydenta RP i legalnego rządu. Tak więc w przypadku gen. Rozwadowskiego chodziło nie tylko o jego udział w bitwie warszawskiej, ale także o jego zdecydowaną, przeciwną zamachowcom, postawę w 1926 r.
Jak historycy polscy podchodzą do tego tematu? Odnosi się wrażenie, że dominuje jednak tzw. poprawność polityczna, tzn. istnieje niechęć do krytyki Naczelnego Wodza, a nieraz uznaje się to niemal za herezję.
- Przez wiele lat, a nawet dziesięcioleci udział gen. Rozwadowskiego w wojnie polsko-bolszewickiej i w „majowej wojnie domowej” był tematem tabu. Warunki do swobodnej dyskusji pojawiły się dopiero na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Wiedza o tych wydarzeniach musi się więc jeszcze „uleżeć” zanim znajdzie miejsce na łamach podręczników i w powszechnej świadomości. Czas pracuje jednak na korzyść Generała. Dwa lata temu twarz Rozwadowskiego, obok twarzy Józefa Hallera i Józefa Dowbor-Muśnickiego, po raz pierwszy pojawiła się m.in. na okolicznościowej monecie wydanej w 90. rocznicę Niepodległości – to pierwsza jaskółka nadchodzących, jak sądzę, zmian. Zgłaszane są także postulaty aby imieniem zasłużonego Generała nazwać jedną ze stacji metra w Warszawie.
Pańska biografia Generała ma już kilka lat, jakie były jej echa, z jakim spotkała się odbiorem?
- Większość głosów środowiska była zdecydowanie pozytywnych, ale nie zabrakło także gwałtownej krytyki. Dla mnie jednak szczególnie cenne były wypowiedzi zadowolonych czytelników. Ciągle też dostaję maile z pytaniem, gdzie można kupić książkę o Generale; nakład jednak jest już chyba wyczerpany.
Jaką postacią był gen. Rozwadowski? Czy pana zdaniem to najwybitniejszy polski wojskowy okresu międzywojennego?
- Generał miał w armię w genach, jeśli można tak powiedzieć. Pochodził z rodziny, w której parano się rzemiosłem wojskowym od czasów odsieczy wiedeńskiej. W dobie rozbiorów, kiedy zabrakło polskiej armii, liczni członkowie tej rodziny służyli w armii austriackie, lub innych, (np. Florestan Rozwadowski był głównym kartografem w sztabie armii Cesarstwa Brazylijskiego); jednak, gdy tylko wybuchały polskie powstania, to Rozwadowscy spieszyli pod powstańcze sztandary, nie szczędząc własnych majątków i krwi. W efekcie tego od rozbiorów po II wojnę światową aż 9 przedstawicieli tej rodziny zginęło w bojach o niepodległość Rzeczpospolitej, a 13 zostało odznaczonych krzyżem Virtuti Militari. Obok Generała do najwybitniejszych postaci należą płk Kazimierz Rozwadowski – fundator i dowódca 8. Pułku Ułanów w czasach Księstwa Warszawskiego, Wincenty Rozwadowski ps. „Pascal” – as polskiego wywiadu we Francji w czasie II wojny światowej oraz płk Jan Władysław Rozwadowski – teoretyk wojskowości, którego nazwisko znajduje się na tzw. ukraińskiej liście katyńskiej.
Tadeusz Rozwadowski odebrał natomiast najlepsze wykształcenie w austriackich akademiach wojskowych, kończąc m.in. elitarną Szkołę Wojenną – odpowiednik Akademii Sztabu Generalnego. W armii II RP był wizjonerem, już w 1923 r. zgłaszał projekty zorganizowania samodzielnych jednostek pancernych, wskazywał na bliską już konieczność „przesadzenia” ułanów z koni na czołgi, natomiast tuż przed śmiercią w 1928 r. ogłosił projekt stworzenia sił wysokiej gotowości, złożonych z kawalerii, broni pancernej i lotnictwa. Dzisiejszym odpowiednikiem tychże mogą być oddziały szybkiego reagowania. Nie wątpię, że w Wojsku Polskim było więcej takich oficerów, ale, na szczęścia dla nas, Rozwadowski znalazł się w odpowiednim czasie na odpowiednim miejscu, gdy w lipcu 1920 r. został szefem Sztabu Generalnego WP…
Rozmawiał: Jan Engelgard
Komentarze: (2)

Piłsudczyzna to wróg wewnętrzny najgorszy, godne dziecię insurekcyjnej tradycji. Otumania doszczętnie dając złudne poczucie mocy i szastając na prawo i lewo “Honorem i Ojczyzną”. W sojuszu z tą częścią kleru która rozbraja naród moralnie uprawiając sataniczną iedologię mesjanizmu, robi tylko jedno: wysyła na bezsensowną śmierć.
O jejku Panie Hospodarze, a moze Hospodarka nazywa sie Wojskowe Sluzby Informacyjne.