Słabość ukraińskiej armii
Ekspert Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych Marcin Domagała 15 listopada br. udzielił wywiadu dla rozgłośni Polskie Radio dla Zagranicy. W swojej wypowiedzi skomentował ostatnie doniesienia dotyczące przesunięć w ukraińskim budżecie na rzecz armii.
Powyższa sytuacja – zdaniem Domagały – sprawia, że Ukraina jest słabym państwem, które stwarza swoją słabością dodatkowe zagrożenie na arenie międzynarodowej. Nie wolno przy tym zapominać, że jeszcze za poprzedniego prezydenta Wiktora Juszczenki, armia ukraińska, mając ambicję stać się w przyszłości armią NATOwską, otrzymała z ukraińskiego budżetu w 2009 r. tylko 0,79% środków w stosunku PKB. Przy takim stanie wojskowego budżetu to właśnie ta armia miała służyć do przeciwstawienia się Rosji np. w konflikcie kaukaskim. Obecny stan armii, mimo wysiłków, w rzeczywistości wciąż nie pozwala na jakiekolwiek realne i skuteczne działania zewnętrzne, nie mówiąc już o efektywnej obronie swojego terytorium.
Na pytanie, czy dodatkowe środki wystarczą, Marcin Domagała podkreślił, że biorąc pod uwagę zacofanie armii, pieniądze przeznaczane przez rząd Azarowa są wciąż bardzo nikłe, ale też każde hrywny są bardzo potrzebne.
Zapytano również o główną przyczynę zacofania ukraińskiej armii. W odpowiedzi ekspert podkreślił, że jest to z jednej strony wina przerostu samej armii, ale też i przestarzałego sprzętu. Podkreślił, że jeszcze w r. 2000 stan osobowy ukraińskiego wojska wynosił 200 tys. żołnierzy. Obecnie liczy ok. 130 tys. Wyraził też nadzieję, że trwająca restrukturyzacja i modernizacja zaowocuje w końcu powstaniem armii sprawnej, zdolnej do sprawnego istnienia w sferze międzynarodowej.
za: geopolityka.org
Komentarze: (1)

naiwny optymizm pana Domagały, iż Ukraina i jej wojsko będą silne i cywilizowana w przyszłości, ale bandyckie i faszystowskie jak najbardziej – tak że Polska ma świetną przyszłość w promocji Ukrainy w Europie. Niech żyje przyjażń polsko-ukraińska!