Marine Le Pen stawia pod ścianą francuski establishment
Przygniatającą większością 67,65 procent głosów, Marine Le Pen pokonała na kongresie Frontu Narodowego w historycznym Tours swojego konkurenta do fotela przewodniczącego, Bruno Gollnischa. Miejsce obrad nie było przypadkowe: to właśnie tam, gdzieś pomiędzy Tours a Poitiers, frankijskie hufce pod wodzą Karola Młota pokonały Arabów w 732 roku.
Symbolika miejsca podkreśla filozofię polityczną Frontu, który za fundamentalny cel przyjmuje przywrócenie państwa narodowi francuskiemu, wycieńczonemu przez długie lata obłędną polityką socjalno-imigracyjną, sterroryzowanemu przez kolorową „młodzież”, nękanemu przez unijną biurokrację.
Trzecia córka Jean-Marie Le Pena ociepliła wizerunek Frontu jako wiceprzewodnicząca stronnictwa. W polityce francuskiej od dekady, początkowo pod szczelnym parasolem ochronnym ojca, jest teraz deputowaną w radzie regionalnej Nord–Pas-de-Calais i jednocześnie, po raz drugi już, niezależną eurodeputowaną. Świetnie wykształcona prawniczka i rozwiedziona matka, złagodziła stanowisko partii w sprawie aborcji i kładąc nacisk na szeroko rozumiane bezpieczeństwo, zdołała skupić na FN masowe zainteresowanie Francuzów.
To „dziecię TV” – jak pisze o niej w Le Figaro Guillaume Perrault – znakomicie wpisało się w rytm i manierę debat telewizyjnych. Przepytywana na temat kryzysu tunezyjskiego, w ostatniej wypowiedzi dla jednej ze stacji Marine nie omieszkała uwypuklić, że słynny homoseksualista Frederic Mitterand, minister kultury, ma również obywatelstwo tunezyjskie, co musi mieć swoje znaczenie w świetle współpracy Sarkozy’ego z reżimem Ben Alego. Marine umiejętnie punktuje wszystkie grzeszki establishmentu, przeciwstawiając alienacji elit narodowo-państwową filozofię Frontu.
W efekcie, kongres w Tours był na żywo transmitowany przez kanały informacyjne – żali się w wypowiedzi dla AFP Benoit Hamon, rzecznik Partii Socjalistycznej, dostrzegając wyrwę w jednolitym dotychczas kordonie sanitarnym jaki stosowano z powodzeniem wobec Frontu.
To już nie działa. Sarkozy swoją polityką „odblokował” Front Narodowy, to on „wykreował” Marine, twierdzi Hamon. To dlatego 40 procent wyborców UMP chce aliansu z Frontem, alarmuje socjalista.
Tak oto strategia „dediabolizacji” Frontu przynosi owoce. W sondażu prezydenckim przeprowadzonym tuż przed kongresem w Tours, Marine uzyskała 18 procent, gdyby pierwsza tura wyborów odbyła się w niedzielę 16 stycznia. To 3. miejsce za Sarkozym i kandydatem socjalistów. 74 procent ankietowanych uważa ją przede wszystkim za polityka skrajnie prawicowego, 59 – za rasistkę, ale jednocześnie, 71 procent uważa Marine za odważną, a 47 – za nowoczesną.
Ta odważna i nowoczesna kobieta będzie więc kandydatem Frontu Narodowego na prezydenta Francji w roku 2012. I postawi Francuzów przed wyborem: Francja albo mondialistyczna Bruksela.
Marek Bednarz, mp.info
bem@autograf.pl
Komentarze: (1)

Francja, Anglia, Holandia to panstwa raczej stracone dla Europy. No, ale biznes domaga sie taniej sily roboczej obnizajac standard zycia z roku na rok. A lewomyslacy politycy musza sie sluchac biznesu. Prasa, telewizja tylko schlebia jednym i drugim.
Klaniam sie nisko pani Le Pen. Jedna z nielicznych co normalnie mysli.