Litwa: białoruska opozycja to nieudacznicy
Sprzeciw wobec władzy Alaksandra Łukaszenki nie jest walką działaczy białoruskiej opozycji, lecz nieźle opłacalnym zawodem, a część tzw. opozycjonistów to “nieudacznicy” – napisał w poniedziałek w tygodniku “Veidas” Audrius Bacziulis, jeden z czołowych litewskich komentatorów.
Bacziulis pisze, że w każdym ruchu oporu część jego działaczy nie jest uczciwa i ci, którzy wspierają finansowo takie ruchy, wiedzą o tym i dając pieniądze, liczą się z tym. “Podobnie jest z Białorusią. Spójrzmy, jakie marne są wyniki walki z reżimem, a jak intensywnie wzrasta liczba osób walczących z nim zawodowo, a także liderów opozycji” – pisze Bacziulis.
Przypomina, że w 2006 roku w wyborach prezydenckich na Białorusi startowało trzech oponentów Łukaszenki, a w 2010 – już dziewięciu, “a wynik wyborów nie uległ zmianie”.
“Białoruscy opozycjoniści panoszą się w Wilnie jak na własnym podwórku. Dysponując dużymi, nie zaksięgowanymi środkami, zakładają fikcyjne przedsiębiorstwa, zajmują się spekulacją nieruchomościami, utrzymują nieformalne, czasami bardzo intymne stosunki z litewskimi dyplomatami i urzędnikami bezpieczeństwa” – pisze Bacziulis.
W jego przekonaniu, “najgorsze jest to, że w momencie, gdy Łukaszenka padnie, żaden z tych działaczy ‘opozycyjnych’ nie zastąpi go, bo są to nieudacznicy, potrafiący brać cudze pieniądze, a nie osoby walczące o władzę. (…) W ogóle ze wspierania białoruskich opozycjonistów Litwie pozostaną same straty, nie licząc kilku willi działaczy i kilku zardzewiałych do tego czasu limuzyn” – napisał Audrius Bacziulis.
za: tvn24.pl
Komentarze: (3)

Chyba służby amerykańskie przejrzały na oczy i dały Litwionom zielone światło na pisanie prawdy o białoruskiej opozycji. “Myśl Polska” trąbi o tym od paru lat, ale wreszcie zaczyna się o tym mówić szerzej.
Jaki prezydent Lukaszenka – taka opozycja. Smiechu warte!
O czym mozna mowic, jak na tzw. opozycyjnych “bohaterow” i meczennikow Polska kreowala prymitywna Andzelike Borys, a potem chorego na glowe Poczobuta.
Nikt nie pomyslal, jak Polacy na Bialorusi beda wygladali w oczach spoleczenstwa bialoruskiego po ich nieobliczalnych ekscesach.
A jesli juz dojda ciamajdy – nacjonalisci bialoruscy do wladzy – to pierwsi na odstrzal pojda Polacy na Bialorusi. Cos podobnego mozna bylo zaobserwowac na poczatku lat 90-tych.
Kazde przegiecie rodzi wypaczenie!!!
Ani to śmiechu warte, ni też skomplikowane. Prędzej uwierzę, że jutro pan Palikot zechce się wyświęcić by pojutrze zostać Papieżem niż w to, że światu, znaczy się Ameryce w głowie obalić prezydenta Białorusi. Nie żeby w ogóle gdyż zakusy są, no z pewnością nie jeszcze teraz, a i broń( pewnie zaklinają amerykańskie tęgie mózgi)Boże teraz gdy skórka na niedźwiedziu póki co nie rozdzielona, a walka o strefy wpływów między “Wielkim Bratem”, a Matuszką Rosiją nie rozstrzygnięta, ustalenia nie zapięte na ostatni guzik. Cała ta zabawa w budowanie opozycji, finansowanie, wspieranie, wszystkie te krzyki nowi a międzynarodowych forach, listy pokrzywdzonych i zwał jak chciał walka z reżimem farsa to dla inteligentnych obserwatorów, a tragifarsa i dramat dla mieszkańców tego pięknego kraju.A wierzyć w to iż walka idzie o odsunięcie od władzy “ciemiężyciela” narodu dla tegoż narodu w imię świętych celów mogą jedynie bezmózgie jednostki. Natomiast marionetki jakimi w tym celu “cywilizacja dobra, praworządności, demokracji , tudzież dobrobytu” się posługuje (słusznie tu zauważył p.Józef prymitywne, chore na głowę )indywidua nie bez powodu takie wynajdowane są i solidnie opłacane gdyż wiadomo iż tacy wypełnią jedynie to co obliczone na efekt, iż niby walka trwa, ciężki bój toczy się, ciemiężonych przybywa, można spokojnie wieść swoją politykę walki o… wpływy, wpływy, wpływy w swoich ustalonych strefach podziału. Potrzebny im taki prezydent w Białorusi jaki jest, właśnie taki i zrobią wszystko by tak długo jak będzie im potrzebny trwał i miał się dobrze. Dlatego więc i tylko dlatego białoruska opozycja jest jaka jest, jest z woli, na pasku, wg rozdzielnika i tylko wg ról jakie rozpisują reżyserzy po amerykańskiej i rosyjskiej stronie. Że natomiast nasza polska wierchowka się wpisuje w ten parszywie brzydliwy spektakl, kupcząc, judaszując, niszcząc resztki Polskości jaka tu jeszcze w prostych, rozdartych wewnętrznie ludziach została to już pewnie bajka o obietnicach złotej rybki czytaj zleceniodawców, która równie sowicie opłaca wykonawców. Wystarczy popatrzeć na to co dzieje się z Iwieńcem. Jak tu, za polskie pieniądze, to znaczy polskiego podatnika plus zielone amerykańskie w polskiej pralni przepłukane dokonano dzieła unicestwienia ducha Polskości w Bogu ducha winnych ludziach, którzy na łożu śmierci mówią polskie “Ojcze nasz” bez narażanie się na oplucie ze strony andżelikowskich sługusów, czy raczej tych, którzy Andżelikę wykreoawali, a na codzień wiedzą, że są wrogami Polski bo nie przystapili do armii robotników w winnicy, której to robotnikowi na imię “zawód Polak”.