Halloween to nie tylko obciach

halloween-wallpaper-large002Na pierwszy rzut oka sprawa wygląda dość banalnie: jakaś dynia, trochę zabawnych strojów i rekwizytów, dreszczyk emocji. Potem przychodzi na myśl słynny wśród małoletnich Harry Potter, czarodziejska różdżka, baba jaga na miotle, itp. Następnie dochodzi świadomość, że ktoś robi na tym geszeft, sprzedając miliony gadżetów rozhisteryzowanej dzieciarni.

W końcu, wchodząc bliżej w materię konfrontujemy pogańskie, celtyckie rytuały rozpowszechnione przez skuteczny anglosaski marketing z tradycją, która jest nam nieco bliższa a upamiętniona została w literaturze romantycznej. Nie bez racji stwierdzamy: zaraz, jeśli już mam się snobować na neopoganina, to dlaczego nie nasze, poczciwe, starosłowiańskie Dziady? Przecież dla nas celtycki Halloween to obciach właściwy parweniuszom, podobnie jak nordycka Noc Walpurgii.

Na tym moglibyśmy zakończyć, gdyby nie pewien…jezuita. Mam oko na jezuitów, od kiedy ukazała się książka Malachi Martina Zakładnicy diabła. My też mamy swojego eksperta. Ojciec Aleksander Posacki SJ jest w Polsce najwybitniejszym demonologiem. Lektura jego rozważań na temat Halloween powinna być obowiązkowa dla rodziców. Cóż takiego właściwie pisze o tej niewinnej na pozór zabawie? Gdy nasze maleństwa przebierają się za duchy, nietoperze, czarne koty, wampiry, sowy, demony? Znaczna część tych postaci to w tradycji europejskiej symbole szatana. Istnienie osobowego zła potwierdza oficjalna nauka Kościoła w wielu dokumentach z Katechizmem na czele. Kościoły protestanckie we Francji i duchowni prawosławni z Rosji popierają w tej mierze postawę Rzymu. Coraz więcej odłamów Chrześcijaństwa zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństwa.

Cóż bowiem oznacza rytuał Halloween? „Oznacza to – pisze O. Posacki – dotykanie rzeczywistości niebezpiecznych duchowo, ponieważ identyfikacja z tymi postaciami nie musi być wyłącznie psychologiczna, ale może dotyczyć wymiarów duchowych. Albowiem przywołując w ten sposób – poprzez wyobraźnię – złe moce, nawet nie do końca świadomie, można się otworzyć na opętanie”. I dalej, ściśle już w kontekście Wszystkich Świętych: „Zamiast modlitwy – mamy zaklęcia. Zamiast religii – magię. Zamiast łaski Bożej Ducha Świętego – narażanie się na agresję i niełaskę duchów nieczystych”. Niby dlaczego? – zapyta sceptyk. O. Posacki odpowiada:  „Negacja grzechu, piekła i szatana – prawd teologicznych ściśle związanych ze sobą – może przeszkodzić w tym fundamentalnym, egzystencjalno-duchowym wyborze, który otwiera na działanie łaski. Te ważne dogmaty wiary są jednak banalizowane poprzez propagandę Halloween, także dlatego, ze negowane są dużo wcześniej na poziomie teologii (przez modernistów – przyp. MB), a nie tylko praktycznych zachowań”.

Toteż, jeśli w jakiejś szkole lub przedszkolu będą oswajać dzieci z klimatem okultyzmu i spirytyzmu, jeśli będą trywializować istnienie zła, jeśli będą ośmieszać życie pozagrobowe, przypomnijmy dzieciakom, że w święto Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny winniśmy naszym drogim zmarłym nie tylko wdzięczne wspomnienie, ale przede wszystkim modlitwę – radzi O. Posacki.

Marek Bednarz, Oslo 

Artykuł pierwotnie ukazał się na łamach tygodnika Co? Gdzie? Kiedy? wydawanego przez Nor-Con AS dla Polaków mieszkających w regionie Akershus.

Zostaw komentarz