Norwegia globalnym partnerem USA
Truizmem jest stwierdzenie, że punkt ciężkości polityki światowej przesuwa się z bogatego północnego zachodu (Europa i USA) na południe i wschód. Oczywiste jest też, że świat dwubiegunowego konfliktu jaki pamiętamy z czasów zimnej wojny odchodzi do lamusa.
Ostatnie dwie dekady to powolny acz nieuchronny proces zmiany w układzie sił, w którym coraz poważniejszą role grają nowe mocarstwa regionalne i ich stowarzyszenia, którym nieobce są ambicje na skalę globalna.
Na plan pierwszy wysuwa się silna obecność Chin w Afryce a nawet w Europie, gdzie rok temu część portu w ateńskim Pireusie Chińczycy wydzierżawili na 35 lat za 3.3 mld euro, rzucając wyzwanie Rotterdamowi, największemu portowi europejskiemu.
Wizyta jaką 20 października w Waszyngtonie złożył premier Jens Stoltenberg potwierdziła szczególne relacje obu krajów na arenie międzynarodowej. Stany Zjednoczone z aprobatą odnoszą się do ulokowania stałego sekretariatu Rady Arktycznej w Trømso. Norwegia i Stany współprzewodniczą zespołowi ds. gazów cieplarnianych a razem z Rosja stoją na czele grupy państw zajmujących się zanieczyszczeniem wód Arktyki.
Około 5 mln Amerykanów przyznaje się do norweskich korzeni. Corocznie odwiedza Amerykę ponad sto tysięcy Norwegów. Stany wreszcie to trzecie pod względem atrakcyjności miejsce nauki dla norweskiej młodzieży. W roku ubiegłym kształciło się tam ponad 2,5 tysiąca młodych Norwegów. A co mówią inne liczby?
Na Bliskim Wschodzie z kolei, 122 mln dolarów pomocy norweskiej dla Autonomii Palestyńskiej w roku 2010 to kwota raczej symboliczna w porównaniu z wielomiliardowa pomocą amerykańska dla Izraela.
W samej tylko Luizjanie i Teksasie działa 130 firm norweskich. W roku 2010 Norweski Fundusz Emerytalno-Globalny posiadał państwowe obligacje amerykańskie na kwotę 28 mld dolarów oraz akcje amerykańskich przedsiębiorstw o wartości 97 mld dolarów.
W Afganistanie Norwegia utrzymuje ponad 500 osobowy kontyngent żołnierzy i policjantów, dostarczając pomoc w wysokości 120 mln dolarów rocznie. W USA corocznie szkoli się 500 osób, w tym również pilotów. Norwegia wybrała amerykański myśliwiec F-35 jako kluczowy dla sił powietrznych, a w 2016 roku otrzyma cztery szkolne myśliwce JSF F-35.
Dyplomacja norweska reorientuje się. Norwegia stawia na kraje, które tradycyjnie zaliczane były do rozwijających się. Ale nie tylko.
Rozpoczęta w 2010 roku reorganizacja służby dyplomatycznej będzie kontynuowana jeszcze przez dwa lata. W polu zainteresowania znalazły się nie tylko takie państwa jak Indonezja, ale i kraje należące do grupy BRICS, jak Indie, Brazylia i Rosja (do BRICS należą też Chiny i Afryka Południowa), które dysponują potencjałem ludnościowym i surowcowym pozwalającym na skuteczną rywalizację z Zachodem.
Placówki dyplomatyczne Królestwa Norwegii będą tam wzmacniane kosztem takich krajów jak Macedonia czy Hiszpania. Minister spraw zagranicznych Jonas Gahr Støre uzasadnia zmiany koniecznością lepszego wykorzystania kadr norweskiego MSZ w celu lepszej współpracy państw nordyckich w ramach misji międzynarodowych.
Dopiero na tym tle lepiej rozumiemy udział sześciu norweskich F-16 w interwencji libijskiej i deklaracje ministra o pomocy w dziele odbudowy tego kraju.
Marek Bednarz, Oslo
