Po Cameronie Marine Le Pen
Czy Londyn podpali niemiecką Europę? Takie pytanie nasuwa się po szczycie unijnym z 9 grudnia, na którym Brytyjczycy postawili veto federacji europejskiej. Obiektywnie David Cameron nie miał innego wyjścia. Gospodarka Albionu to usługi londyńskiego City. Gdyby premier Zjednoczonego Królestwa pękł pod presją franko-niemiecką, Nigel Farage i Godfrey Bloom z UKIP wdeptaliby Torysów w ziemię.
Anglicy mają za sobą racje moralne, gdyż przestrzegali przed ambicjonerską, z gruntu chybioną konstrukcją strefy euro. Znajdą też sprzymierzeńców. Ze Szwecją, a także Norwegią, mogą stworzyć interesujący północny sojusz, zasobny w dobrą walutę, surowce energetyczne i przyzwoity przemysł. Dobrze rozwinięta gospodarka morska uniezależnia te kraje od europejskiego rynku zbytu.
Polsce, decyzja blokująca rewizję traktatów europejskich otwiera mimo wszystko nowe możliwości, kreuje też kolejne zagrożenia. W logikę nowej Unii opartą na umowach międzypaństwowych wpisany jest permanentny konflikt między strefą euro a resztą towarzystwa, co luzuje nieco gorset geopolityczny. Z drugiej strony, nie ma pewności jak będzie postępować hegemon. Czy zdecyduje się na otwartą eksterminację ekonomiczną w dziele odbudowy niemieckiego wschodu? Czy jednak zachowa pozory i pozwoli jako tako egzystować?
Premier RP i minister spraw zagranicznych w kolejnych odruchach rozpaczy tym szybciej pędzą pod parasol niemiecki, im pełniej zdają sobie sprawę z nikczemnej słabości państwa polskiego, im lepiej poznają intencje Amerykanów. Prezydent z kolei, dbając o względną równowagę między Berlinem a Moskwą, ustami swego ministra wskazuje z pewną taką nieśmiałością na niezręczność postępowania szefa MSZ. Lewica stara i nowa widzi przyszłość Polski pod egidą Niemiec. PiS z przyległościami, nadal świetnie grając rolę jedynej siły patriotycznej, woła gromko o zdradzie, milcząc tym razem o gwarancjach wywalczonych onegdaj bardzo profesjonalnie w korytarzu.
Tzw. projekt europejski wszedł w nową fazę. Polska musi zredefiniować swoje miejsce między rozdygotaną Rosją a większością państw europejskich które przeczuwają, że prymat Niemiec to najlepszy z istniejących w tej cudacznej konstrukcji parasol przed agresją spekulantów finansowych. Nasza sytuacja jest o tyle trudna, że dzięki establishmentowi który zafundował nam Smoleńsk, istnieje powszechna w Europie świadomość nadwiślańskiego dziadostwa, śmiertelnie niebezpiecznego dla potencjalnego sojusznika.
Tymczasem lada dzień interesująca rozgrywka czeka nas we Francji. W wiosennych wyborach prezydenckich startuje tam pewna dzielna kobieta, której zwycięstwo diametralnie zmienia sytuację geopolityczną nie tylko w skali europejskiej. Nazywa się Marine Le Pen.
Marek Bednarz
Komentarze: (3)

“Polska musi zredefiniować swoje miejsce…”
Zob.: O POLITYKĘ PROPOLSKĄ
http://polski.blog.ru/121578435.html
O пропольской политикe
Obserwując ten szubieniczny taniec widać że Polska tonie.,Albo inaczej jesteśmy prowadzeni w kierunku bycia landem Niemiec.Nie udało się tego dokonać Stalin( republika ZSRR),nie udało się A.H.,próbuje tego Pani Kanclerz za michę soczewicy( Ale nie dziwota premier” germanofil z takim rodowodem).Dziś Polska ma następujące centra ,,władzy”: P.O .i tzw.eurofile ,dają Polskę w kondominium UE,PiS rusofobi,germanofobi ludzie żyjący fontaziom o Polsce od morza do morza( szkoda mówić),Prezydent który próbuje pogodzić wodę z ogniem,któremu zdarza czasami myśleć o dobrze Narodu Polskiego ( powinien dostać poparcie od Narodowej Demokracji w sprawie współpracy z Słowiańszczyznom),tzw.Lewica to grupa ludzi która będzie na pasku ,Moskwy,lub Brukseli byle było koryto.Bez kręgosłupa patriotycznego.Oraz obrzeża polityki to Ruch Narodowy,Skrajna prawica ( ONR,MW )oraz partie o poglądach nazistowskich którzy pragną zjednoczenia międzynarodowego( proszę nie mylić z ruchem Faszystowskim) i + PPN-Bubel.I na kogo ma postawić biedny wyborca?
Socjalizm-liberalizm tonie.
Zob.: „TRYUMF” KAPITALIZMU
http://jednodniowka.pl/forum/viewthread.php?forum_id=9&thread_id=407