Polsko-rosyjska umowa o małym ruchu granicznym
Ministrowie spraw zagranicznych Polski i Rosji – Radosław Sikorski i Siergiej Ławrow – podpisali 14 grudnia w Moskwie umowę międzyrządową o zasadach małego ruchu granicznego. Umożliwi ona mieszkańcom części polskich województw pomorskiego i warmińsko-mazurskiego oraz całego rosyjskiego obwodu kaliningradzkiego swobodne przekraczanie wspólnej granicy na podstawie wielokrotnych zezwoleń. Umowa wejdzie w życie po ratyfikowaniu przez parlamenty obu krajów.
Na wspólnej konferencji prasowej Ławrow potwierdził, że Rosja poszukuje dróg rehabilitacji prawnej ofiar zbrodni katyńskiej.
za: osw.waw.pl
Komentarze: (3)

Jest to jedyny punkt polityki prowadzonej przez tzw.,,rząd” PO-PSL dobra współpraca z Rosją( dobrze by było by pozostałe kraje Słowiańskie miały priorytet w polityce ,,rządu”) za który można podziękować. BRAWO.
Decyzję o podpisaniu umowy o małym ruchu granicznym z Kaliningradem minister Sikorski ogłosił w dniu 05.12.2011 r. w Bonn (dawna stolica Republiki Federalnej Niemiec).
Z pewnością Rosjanie widzą w tej umowie wstęp do wprowadzenia ruchu bezwizowego pomiędzy Rosją i UE, zaś Niemcy widzą w niej wstęp do swego powrotu do Koenigsbergu.[1]
A co widzą Polacy (oprócz doraźnych korzyści z lokalnej współpracy województw pogranicznych)?
Czy nie należałoby porozumieć się z Rosją w sprawie Kaliningradu, przejąć ten okręg z rąk rosyjskich i dokonać wymiany ludności? Polacy z głębi Rosji, z Kazachstanu i z b. republik ZSRR powinni być na koszt państwa polskiego przewiezieni na obszar Kaliningradu i osiedleni na sposób praktykowany u nas po II wojnie. Byłaby to akcja ocalenia polskości na wielką skalę, a jednocześnie zlikwidowalibyśmy możliwość restytucji wielowiekowego wrzodu – Prus Wschodnich.
Szanse na przyłączenie Królewca były i będą, dopóki nie przejmą go Niemcy. Pamiętajmy, że to rząd Mazowieckiego jednostronnie ogłosił, że nie będzie rozmawiał z Rosją o żadnych korektach polskiej granicy wschodniej, i że nie zamierzał nigdy takiej dyskusji w ogóle rozpoczynać.
Zob.: PRZED DWUDZIESTU LATY POLSKA MIAŁA SZANSĘ ODZYSKAC KRESY
http://kresy.info.pl/menu-serwisu/publikacje/17-przed-dwudziestu-laty-polska-miaa-szans-odzyska-kresy
Dlaczego mamy nie potraktować sprawy Królewca/Kaliningradu jako “papierka lakmusowego” wartości rosyjskich deklaracji pojednania i dobrosąsiedzkiej współpracy z Polską?
Zgodnie ze spisem ludności przeprowadzonym w 2008 roku, obwód kaliningradzki zamieszkuje 937,4 tys. osób, co stanowi ok. 0,7% ogółu ludności Federacji Rosyjskiej. Z tego 717,4 tys. (76,5%) osób mieszka w miastach i osiedlach typu miejskiego, a 421,6 tys. (45 %) osób mieszka w samym Kaliningradzie.
Według danych szacunkowych w roku 2008 poza terytorium Polski mieszkało do 21 milionów Polaków i osób pochodzenia polskiego, a w tym:
Armenia 1.200
Azerbejdżan 1.000
Białoruś 900.000
Estonia 5.000
Finlandia 5.000
Gruzja 6.000
Kazachstan 100.000
Kirgistan 1.400
Litwa 300.000
Łotwa 75.000
Mołdawia 10.000
Rosja 300.000
Tadżykistan 2.000
Turkmenistan 5.000
Ukraina 900.000
Uzbekistan 5.000
Razem: 2.636.600
Nie można więc powiedzieć, że “gra nie jest warta świeczki”. Trzeba było już 20 lat temu przejąć od Rosji miasto Kaliningrad i przesiedlić tu tylu ocalałych na Kresach i w głębi b. ZSRR Polaków, ilu tylko by się dało. A skoro tego wówczas zaniechano, to należy zrobić to dzisiaj.
A może nie będzie chętnych ani wśród Polaków na Wschodzie, ani wśród polskich uchodźców różnego typu żyjących w innych częściach świata do osiedlenia się w Kaliningradzie? – Wolne żarty! Program osadnictwa w okręgu królewieckim, to mogłaby być piękna akcja jednocząca Polaków ze Wschodu i z Zachodu i przywracająca wielu z nich w granice Rzeczypospolitej. A zarazem poważne przedsięwzięcie biznesowe, marketingowe. logistyczne. Chińczycy przejęli kwitnący Hong-Kong, w którym niewiele już można było zmienić, a Polacy mieliby w Królewcu pełne pole do popisu.
Zamiast bezsensownych kłótni politycznych o Smoleńsk, zrobilibyśmy coś naprawdę pożytecznego dla Polski i polskości, i to za zgodą Rosji, a pewnie i z jej pomocą.
Doświadczenie historyczne uczy, że Polacy stracili Polskę, bo nie zabiegali o poszerzanie jej terytorium, lecz “siedzieli na laurach”, a w efekcie posiadane terytorium stale tracili. Nie należy więc twierdzić, że “od przybytku głowa boli”.
Niezajęcie przez Polskę i Litwę Królewca w XV wieku okazało się po jakimś czasie niezwykle poważnym BŁĘDEM. Polacy powinni się z historii czegoś uczyć.
Hasło odzyskiwania Kresów Wschodnich jest nam w tej chwili najmniej potrzebne. Polakom potrzeba dzisiaj porozumienia z narodami słowiańskimi, w tym przede wszystkim z narodem rosyjskim. Kaliningrad zasiedlony przez Polaków ze Wschodu usunąłby także obawy Białorusinów, Litwinów i Ukraińców (vide niedawne wystąpienie prezydenta Łukaszenki), że zechcemy kiedyś rozpocząć rewindykacje terytorialne ze szkodą dla tych państw.
Powiedzmy więcej: Kaliningrad mógłby stać się kluczem do bramy, za którą czeka solidarność Słowiańska, gdy tymczasem, jak się wydaje, jest w rękach Rosjan tylko kością, na którą czekają wytrwale Niemcy.
—–
[1] – Zob.: Prof. dr hab. Zbigniew Mazur, Święto “wypędzonych”, “Biuletyn Instytutu Zachodniego” nr 51/2011, iz.poznan.pl/news/262_nr%2051.%20%C5%9Awi%C4%99to%20Wyp%C4%99dzonych.pdf
Prof. Mazur pisze: “Uchwała Bundestagu z 10 lutego 2011 r. domagająca się od rządu federalnego ustanowienia narodowego dnia pamięci 5 sierpnia [uchwalenie "Karty Stuttgardzkiej", tzw. karty wypędzonych, podczas zjazdu przedstawicieli niemieckich organizacji przesiedleńczych w Stuttgarcie 5 sierpnia 1950 r.] stanowi bardzo niepokojący sygnał zmian w niemieckiej polityce kształtowania pamięci zbiorowej. Uznanie „karty stuttgardzkiej” za jeden z najważniejszych „dokumentów założycielskich” współczesnego państwa niemieckiego pociąga za sobą ewidentną reinterpretację przeszłości. W dłuższej perspektywie zaważy to negatywnie na stosunkach polsko-niemieckich. Przyjęcie koncepcji pseudopojednania wyłożonej w „karcie”, a pośrednio także w uchwale Bundestagu, równa się wywróceniu podstaw na jakich zdawały się opierać stosunki polsko-niemieckie. Trzeba jasno powiedzieć, że „karta” nie nadaje się do aktualizacji i nie można z niej czerpać natchnienia do polepszenia stosunków polsko-niemieckich. Zdumiewa brak reakcji Sejmu na uchwałę Bundestagu.”
Profesor przypomina, że w “Karcie Stuttgardzkiej” Niemcy wytyczyli sobie drogę do odbudowy potęgi swego państwa i odzyskania utraconych ziem:
„1. My wypędzeni ze stron ojczystych rezygnujemy z zemsty i odwetu. Postanowienie to jest dla nas poważne i święte. Zdajemy sobie sprawę z bezmiaru cierpień, jakie w szczególności ostatnie dziesięciolecie sprowadziło na ludzkość.
2. Popierać będziemy z całych sił każde przedsięwzięcie zmierzające do utworzenia zjednoczonej Europy, w której narody mogłyby żyć bez strachu i przymusu.
3. Będziemy twardą i nieugiętą praca uczestniczyć w odbudowie Niemiec i Europy”.
Dodatkowo sformułowano żądanie, aby „prawo do stron ojczystych, jako przez Boga darowane, podstawowe prawo człowieka, zostało uznane i urzeczywistnione”.”
Zob.:
Prof. dr hab. Zbigniew Mazur, Święto “wypędzonych”, “Biuletyn Instytutu Zachodniego” nr 51/2011
http://www.iz.poznan.pl/news/262_nr%2051.%20%C5%9Awi%C4%99to%20Wyp%C4%99dzonych.pdf