Książka o COP-ie i Eugeniuszu Kwiatkowskim

okl kwiatkowskiW historii Polski nie brakuje wybitnych dowódców wojskowych, wielkich twórców kultury, a nawet uczonych światowego formatu. Natomiast niewiele jest postaci, które wykazały się geniuszem w sprawach gospodarczych. Niewątpliwie najwybitniejszą wśród nich jest Eugeniusz Kwiatkowski. Nie było nikogo, kto by dorównał Kwiatkowskiemu rozmachem planów, wielkością wizji i skutecznością realizacji tychże planów i wizji. Chyba tylko w pewnym zakresie porównać do Kwiatkowskiego można księcia Xawerego Druckiego-Lubeckiego i Stanisława Staszica, którzy mieli wizję uprzemysłowienia ziem polskich i rozumieli, że podstawą niepodległościowych dążeń musi być kraj silny gospodarczo.

W naszej narodowej tradycji za mało doceniamy sprawy rozwoju gospodarczego i za słabo znamy wybitne postacie zasłużone na tym polu. Dotyczy to również Eugeniusza Kwiatkowskiego. Myśl gospodarcza budowniczego Gdyni i Centralnego Okręgu Przemysłowego powinna być lepiej znana Polakom, bo jest się czego uczyć i jest z czego być dumnym. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że dzisiaj choć w części można wykorzystać dorobek Kwiatkowskiego w rozwijaniu polskiej gospodarki.

Stalowa Wola, której powstanie jest efektem geniuszu Kwiatkowskiego, ma w tej dziedzinie szczególne zadanie. Nasze miasto nazwane „Perłą COP-u” pamięta i kultywuje pamięć o zasługach Eugeniusza Kwiatkowskiego. Dlatego jest mi szczególnie miło anonsować niniejszy cenny i nadzwyczajny ciekawy tom dokumentów, relacji i wspomnień dotyczących działalności Kwiatkowskiego jako wicepremiera i ministra skarbu.

Nasze miasto jest zaszczycone, że wszystkie te dokumenty przygotował i opracował pan profesor Marian Marek Drozdowski. Profesor Drozdowski należy do najwybitniejszych badaczy historii gospodarczej Polski. W jego bogatym dorobku naukowym znajdują się biografie zarówno Eugeniusza Kwiatkowskiego, jak premiera Władysława Grabskiego, twórcy przedwojennej mocnej złotówki, co było jednym z największych osiągnięć ekonomicznych II Rzeczpospolitej. Nie wolno pominąć faktu, że profesor Drozdowski należy do uczniów Eugeniusza Kwiatkowskiego i swemu mistrzowi poświęcił ogromną część pracy naukowej. Jest również znakomitym popularyzatorem dorobku Kwiatkowskiego.

Chciałbym złożyć gorące podziękowanie Panu Profesorowi za jego twórczy trud i owocny wysiłek naukowy oraz za życzliwość i sympatię dla Stalowej Woli.

 Ad multos annos, Czcigodny Panie Profesorze!

Andrzej Szlęzak Prezydent Miasta Stalowej Woli

Komentarze: (10)

 

  1. Nacjonalista mówi:

    no przecież Kwaitokwski to był piłsudczyk, i zapewne jakby dzis zyl to byłby posttrockistowskim neokonserwatysta amerykańskm, mesjnistą, głosowałby na PiS i byłby wyznawcą Bronisława wildsteina, zapewne nieprzychylnie wypowiadałby sie o bozystrzach endekokomuny takich jak Czeciek Kiszczak i Wojtek “Spawacz” Jaruzelski. Nie rozumiem jak wy mozecie promowac ksiazke o tak podłej postaci

  2. Redaktor mówi:

    Nie jesteśmy pismem sekciarskim, żeby nie pisac o nikim i niczym, kto nie jest do końca “nasz”. Po drugie, Kwiatkowski ma wielkie zasługi dla gospodarki polskiej. Po tzrecie miał związki z ruchen narodowym, bo zazzynał w Zecie. Wpis powyżej ma nie tylko charakter ignorancji, ale jest także przykładem pewnej maniery – tupetu połączonego z nieuctwem (to cytat z Dmowskiego). Zanim młodzi aroganci zabiora się za komentowanie czegokolwiek niech najpierw zapoznają się z polską historią. A tak, to ocira się to o przedszkole i chamstwo. Wstydzilibyscie się.

  3. Prawda jest taka, że nie od dzisiaj usiłuje się propagandowo dokonać swego rodzaju syntezy ideowo-historycznej piłsudczyzny i endecji. Takie hasło rzucił zresztą (jeszcze w drugiej połowie lat 90.) “Nasz Dziennik”. Tutaj rzeczywiście Jędrzej Giertych (i inni bezkompromisowi Polacy) jest niewygodny, więc się go ignoruje lub atakuje (jak ostatnio Winnicki). Tymczasem nie da się dokonać syntezy ognia z wodą i stworzyć ruchu będącego mieszaniną piłsudczyzny z endecją. Dwowski i Piłsudski – dwie różne, wykluczające się wzajemnie Polski. A w zasadzie: teza i antyteza Polski.

    Pan prof. Drozdowski jest wybitnym specjalistą od dwóch postaci: Ignacego Paderewskiego i Eugeniusza Kwiatkowskiego. Paderewski był w początkach II Rzeczypospolitej promotorem pomysłów Henry’ego Morgenthaua i Herberta Hoovera, które zmierzały do podporządkowanie polskiej gospodarki (a przez to i polskiej polityki) Stanom Zjednoczonym AP:

    “Gorącym zwolennikiem otwarcia Polski dla kapitałów amerykańskich był Ignacy Paderewski. W lipcu 1919 roku wyraził on zgodę na przyjazd misji Henry’ego Morgenthau, który miał zbadać sytuację Żydów polskich, ale chciał również przeforsować projekt międzynarodowego Towarzystwa Akcyjnego dla eksploatacji naszych zasobów surowcowych. Paderewski nie zdołał przekonać swego rządu do wyrażenia zgody na ów pomysł, który „prowadził do kontroli przez kapitał amerykański całej gospodarki narodowej Polski”. Inspirator „misji” Morgenthaua, późniejszy prezydent USA Herbert Hoover, przedstawił więc w sierpniu 1919 r. nową propozycję, przewidującą „reorganizację zarządzania gospodarką narodową”, m.in. poprzez powołanie Rady Ekonomicznej z udziałem amerykańskich doradców i ekspertów. Paderewski „z zadowoleniem przyjął ofertę Hoovera”, ale posłowie Sejmu Ustawodawczego dostrzegli w niej „niebezpieczne ograniczenie suwerenności gospodarczej Polski”, na co nie było jeszcze wówczas społecznego i politycznego przyzwolenia.”

    Zob.: DWA “CUDY NAD WISŁĄ”
    http://polski.blog.ru/124729955.html
    Два „чуда над Вислой”

    Po wykończeniu Grabskiego przez wspólną akcję głównych banków Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, usunięto także jego następcę, Jerzego Zdziechowskiego. Zamach Piłsudskiego został wykorzystany przede wszystkim do realizacji amerykańsko-brytyjskiego planu rozciągnięcia ścisłej kontroli nad Polską, do jej politycznego, a zwłaszcza ekonomicznego ubezwłasnowolnienia.

    Eugeniusz Kwiatkowski był członkiem struktur politycznych tzw. sanacji, a nie Ruchu Narodowego. Zaraz po zamachu Piłsudskiego wszedł z rekomendacji prezydenta Mościckiego do rządu masona 33 stopnia, Kazimierza Bartla, który wymógł na Piłsudskim całkowite podporządkowanie polskiej gospodarki decyzjom “wielkiej czwórki”, czyli Banku Rezerwy Federalnej USA, Banku Anglii, Banku Francji i Reichsbanku. Na stanowisku ministra przemysłu i handlu (w l. 1926-1930) Eugeniusz Kwiatkowski musiał zatem współpracować również z rzekomym przyjacielem Polaków i propagatorem liberalnej “reorganizacji” polskiej gospodarki, późniejszym prezydentem Stanów Zjednoczonych, Herbertem Hooverem, który realizował w latach 1921-1929 proniemiecką politykę USA na stanowisku szefa amerykańskiego Departamentu Handlu.

    W świetle różnych opinii, w tym także promowanego swego czasu na łamach “Myśli Polskiej” Tadeusza Radwana (redaktor i autor przedmowy do drugiego wydania “Mitu złotej waluty” J. Zdziechowskiego), Eugeniusz Kwiatkowski:

    1. był człowiekiem obozu legionowego, czyli socjalistyczno-liberalnej lewicy;

    2. był pupilem i protegowanym prezydenta Mościckiego – przywódcy lewicy obozu legionowego, czyli lewicy lewicy;

    3. lewica lewicy powierzyła mu misterstwo skarbu jako “człowiekowi całkowicie nie przygotowanemu do tej roli”, “całkowicie nie przygotowanemu do kierowania polityką finansową w skali makro”, który – przypomnijmy – do przewrotu majowego był tylko zastępcą dyrektora gazowni w Lublinie i zastępcą ds. technicznych dyrektora fabryki azotów w Chorzowie (Mościckiego właśnie);

    4. działając na stanowisku ministra skarbu “bał się i każdą decyzję ograniczał do minimum” i poprowadził kraj w sam “dołek kryzysu” (deflacja, masowe strajki);

    5. był przeto architektem “nikłego wzrostu” gospodarczego i “chociaż smutny stan obrony państwa nie był mu tajny”, to jednak nie umiał być ani elastycznym w poszukiwaniu źródeł finansowania zbrojeń, ani też zastopować “marnotrawczej gospodarki publicznej” swoich pewnych rychłej państwowej emerytury kolegów-ministrów z “obozu legionowego”;

    6. jeśli chodzi o rozbudowę Gdyni, to “był raczej konsumentem efektów osiągniętych przez poprzedników”.

    Eugeniusz Kwiatkowski uciekł z Polski wraz ze swoim rządem 17 września 1939 roku i w latach 1939-1945 był internowany w Rumunii (w Baile Herculane – uzdrowisku z gorącymi źródłami, znanym od czasów rzymskich). Stamtąd, wraz z obalonym premierem “rządu klęski narodowej”, Sławoj-Składkowskim, napisał i wysłał 9 października 1939 r. list do prezydenta Raczkiewicza, domagając się umożliwienia wyjazdu na Zachód byłym wysokim urzędnikom państwowym. Dokument otrzymał także nowy premier, gen. Władysław Sikorski, który odpowiedział na niego 4 listopada:

    “Na wstępie zaznaczyć pragnę, iż w piśmie Panów brak śladu jakiegokolwiek zrozumienia sprawy najważniejszej, a mianowicie odpowiedzialności tego rządu za ostatnie wydarzenia, odpowiedzialności tym większej, że uważają się oni za dalszy ciąg rządów od r. 1926. Jest ona straszliwa, jak rzadko bywa w dziejach. Nie waham się stwierdzić, że w tym stanie rzeczy wszelkie podnoszenie głosu przez rząd klęski narodowej jest czymś nieoczekiwanym. [...] Generalne uznanie ewakuowanych do Rumunii urzędników, jako “zespołu najwartościowszych jednostek w aparacie urzędniczym”, nie może być przez Rząd Polski przyjęte” (Wikipedia).

    I te słowa gen. Sikorskiego trzeba dziś powtórzyć w obliczu kreowania pewnych mitów, mających służyć – jak można się domyślać – potrzebom propagandy proamerykańskiej w Polsce.

  4. Nacjonalista – istotnie, głupota połączona z ignorancją i tupetem. Szkoda komentować ten bełkot.

  5. Konrad Rękas mówi:

    @Antykomuch – czytał Pan może coś Dugina po ‘98?

    Wracając do postaci Kwiatkowskiego – to w tym konkretnym przypadku należy zauważyć, że dla Stalowej Woli wicepremier jest składową mitu założycielskiego, a więc nawet krytycy sanacji muszą tam brać to po uwagę. Ponadto nawet w zalinkowanej rozmowie z p. Radwanem rozdziela się błędy Kwiatkowskiego jako ekonomisty, od jego umiejętności jako organizatora przemysłu. Co do tego gdzie Kwiatkowski byłby i co robiłby dzisiaj – pewną podpowiedzią jest późniejszy życiorys wicepremiera, a więc fakt, że zdecydował się on na aktywność publiczną, a przede wszystkim merytoryczną w powojennej Polsce.
    Wreszcie rzecz kolejna – myśl polityczna Kwiatkowskiego różni się istotnie od endeckiej, o czym świadczą choćby “Dysproporcje”. Jednocześnie jednak sam wicepremier należy dziś do sfery mitu politycznego, a więc odbrązawiania jego postaci może się odbywać raczej w kręgach branżowych, niż na forum publicznym.

  6. Konrad Rękas mówi:

    Rozczaruję Panów, ale też nie gustuję w dyskusjach na MP, bo nigdy nie można zgadanąć ani co, ani kiedy coś się pojawi. Ale ad rem – wiecie Panowie, że podobno odopowiadanie pytaniem na pytanie to zwyczaj wszechżydowski? :) Dugina zaś, podobnie jak Hitlera, Stalina, demokratów, liberałów i wszystkich innych trzeba czytać. Jak się da – to rozumieć. Gołą doktryną (w dodatku płytką) daleko się nie zajedzie.

  7. Konrad Rękas mówi:

    No tak, teraz mnie pan wreszcie pokonał w ideowej i intelektualnej dykusji :D

  8. Rękas: “…sam wicepremier należy dziś do sfery mitu politycznego, a więc odbrązawiania jego postaci może się odbywać raczej w kręgach branżowych, niż na forum publicznym.”

    * * *

    Skumbrie w tomacie

    Raz do gazety “Słowo Niebieskie”
    (skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
    przyszedł maluśki staruszek z pieskiem.
    (skumbrie w tomacie pstrąg)

    - Kto pan jest, mów pan, choć pod sekretem!
    (skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
    - Ja jestem król Władysław Łokietek.
    (skumbrie w tomacie pstrąg)

    Siedziałem – mówi – długo w tej grocie,
    (skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
    dłużej nie mogę… skumbrie w tomacie!
    (skumbrie w tomacie pstrąg)

    Zaraza rośnie świątek i piątek.
    (skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
    Idę w Polskę robić porządek.
    (skumbrie w tomacie pstrąg)

    Na to naczelny kichnął redaktor
    (skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
    i po namyśle powiada: – Jak to?
    (skumbrie w tomacie pstrąg)

    Chce pan naprawić błędy systemu?
    (skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
    Był tu już taki dziesięć lat temu. [*]
    (skumbrie w tomacie pstrąg)

    Także szlachetny. Strzelał. Nie wyszło.
    (skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
    Krew się polała, a potem wyschło.
    (skumbrie w tomacie pstrąg)

    - Ach, co pan mówi? – jęknął Łokietek;
    (skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
    łzami w redakcji zalał serwetę.
    (skumbrie w tomacie pstrąg)

    - Znaczy się, muszę wracać do groty,
    (skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
    czyli że pocierp, mój Władku złoty!
    (skumbrie w tomacie pstrąg)

    Skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie!
    (skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
    Chcieliście Polski, no to ją macie!
    (skumbrie w tomacie pstrąg)

    Konstanty Ildefons Gałczyński
    1936

    [*] – mowa o Piłsudskim.

    “Od października 1935 do 30 września 1939 Eugeniusz Kwiatkowski pełnił funkcję wicepremiera i ministra skarbu w rządach: Mariana Zyndram-Kościałkowskiego i Felicjana Sławoja Składkowskiego.” Tuż po zamachu Piłsudskiego “Piastował ważne funkcje państwowe, m.in. ministra przemysłu i handlu (1926–1930).” (Wikipedia).

    Nie ma żadnego “mitu politycznego”, pseudosanacyjny król jest od przedwojnia już nagi.

  9. Konrad Rękas mówi:

    “Nie ma żadnego “mitu politycznego”, pseudosanacyjny król jest od przedwojnia już nagi”. – obawiam się, że to przesadny optymizm. Może już nie na poziomie gimnazjalnym, ale gdyby zapytaś wśród osób, ktre liznęły jakies elementy humanistycznego wykształcenia czy słyszały o Kwiatkowskim i czy postać ta budzi w nich pozytywne skojarzenia – podejrzewam, że odpowiedź na to drugie pytanie (w przypadku przytaknięcia też na pierwsze) – byłaby w przeważającej większości pozytywna.

Zostaw komentarz