Red. Michalkiewicz ma nowego konika

kulikowRed. Stanisław Michalkiewicz, którego niniejszym pozdrawiam, ma nowego konika. O ile przez wiele miesięcy w swoich felietonach nagminnie używał terminu „razwiedka”, bez względu na to czego dotyczył tekst – teraz wreszcie zmienił płytę. Pisząc z podziwem o różnych powstaniach (rzecz jasna przegranych) za każdym razem nadmienia, że ja nazwałbym je „ruchawką”, co ma świadczyć o mojej pogardzie dla tych szlachetnych zrywów, bo przecież były przeciwko Rosji (czy ZSRR). W najnowszym felietonie (w „Najwyższym Czasie”) pisze tak:  

„Jak wiadomo, w roku 1956 na Węgrzech wybuchło powstanie przeciwko komunistom z centralą w Moskwie. Z powodu tej centrali pan red. Engelgard z „Myśli Polskiej” zapewne nazwałby je pogardliwie „ruchawką” – bo jużci – czy ktoś przy zdrowych zmysłach ośmieliłby się sprzeciwić umiłowanej Rosji zamiast – jak Pan Bóg przykazał – patriotycznie się jej nadstawiać? Więc węgierscy „chojracy”, którzy 23 października 1956 roku tę „ruchawkę” wszczęli, sami sobie byli winni, że już 24 października sowieckie czołgi wkroczyły do Budapesztu w obronie socjalizmu”.

Dowcipnie i śmiesznie? Prawda? Tylko, że to co pisze red. Michalkiewicz nazwać można niczym innym tylko robieniem sobie jaj z pogrzebu. Powstanie węgierskie było klasycznym przykładem tragicznego zrywu nie mającego żadnych szans na pomoc ukochanego Zachodu z Wujem Samem na czele. My o tym w 1956 wiedzieliśmy (po doświadczeniach 1944 roku), więc zachowaliśmy się czujnie. Węgrzy tego doświadczenia nie mieli – więc wierzyli święcie, że Wuj Sam stanie w ich obronie, wierzyli w audycje kontrolowanego przez CIA Radia Wolna Europa nawołujące do oporu i obiecujące, że „pomoc nadchodzi”. Złudzenia trwały krótko – podział świata na strefy wpływów był przestrzegany skrupulatnie przez wielkich tego świata. Nie wiem w związku z tym, czym zachwyca się red. Michalkiewicz opisując tę tragedię. Czy tak, jak nasze stalinowskie sierotki w 1956 roku próbowały nas podburzyć i rzucić na rzeź przeciw Moskwie, którą nagle znienawidzili, byle tylko odwrócić od siebie uwagę i zapobiec rozliczeniu za zbrodnie poprzedniego okresu? Czy red. Michalkiewicz nie pamięta kto wówczas w naszej prasie i radiu piał z zachwytu nad tym Budapesztem? Nazwisk nie wymienię, ale pewnie redaktor Michalkiewicz wie o kogo chodzi. I pewnie wolałby nie być wymieniany razem z nimi.

Ale ta „budapesztańska ruchawka” to tylko wstęp. W dalszej części mamy już o Jaruzelskim, stanie wojennym i „Myśli Polskiej”. Najpierw jedno kłamstewko: „W 1956 roku pojawił się nowy generał Wojciech Jaruzelski, co to jako jedyny opowiedział się za pozostawieniem w LWP marszałka Konstantego Rokossowskiego”. Już kilku historyków, w tym prof. Jerzy Eisler, pisało jasno, że jest to kłamstwo, ale mędrcy felietonu tak łatwo z takiego kąska nie zrezygnują. Potem jest już tylko o 1981: „Jeśli socjalizm w jakimś socjalistycznym państwie jest zagrożony, to pozostałe bratnie kraje mogą, a nawet powinny, udzielić mu bratniej pomocy. I dopiero na tym tle możemy pojąć całą głębię przyczyn, dla których konserwatyści i prawica, zwłaszcza skupiona wokół „Myśli Polskiej”, nie może wytrzymać bez Związku Radzieckiego, a w ostateczności – przynajmniej bez Rosji i jej najwierniejszego syna – generała Wojciecha Jaruzelskiego. Tylko w Rosji bowiem potrafią właściwie tłumaczyć obiektywne i nieubłagane prawa dziejowe, a wszystkie te konieczności najlepiej potrafił objaśniać mniej wartościowemu narodowi tubylczemu właśnie najwierniejszy syn, generał Wojciech Jaruzelski. Mówiąc krótko – bez Rosji i bez generała Jaruzelskiego po prostu nie wiemy co myślimy – tak samo, jak michnikowszczyna bez pana red. Michnika. W ten oto sposób les extremes se touchent”.

I tu się pan redaktor wyłożył. Bo to nie „Myśl Polska” i ci pogardzani „konserwatyści i prawica” (nie wiem czy dobrze myślę, ale red. Michalkiewicz ponoć też jest konserwatystą, chyba że się mylę, może konserwatystą inaczej?) – wierzą Centrali, czyli Moskwie. A ta Centrala przekonuje od lat, w osobach różnych marszałków i ich adiutantów, że nic wam przecież w 1981 roku nie groziło, mogliście sobie robić co chcieliście, myśmy nie mieli zamiaru ruszyć palcem. I red. Michalkiewicz im wierzy! Kto by pomyślał, człowiek, który wylał morze atramentu przekonując czytelników o niecnych zamiarach Moskwy, wierzy marszałkowi Kulikowowi i strażnikowi ortodoksji stalinowskiej Susłowowi! Cholera, ale Jaruzelski im nie uwierzył. Co za skandaliczny brak patriotyzmu i zdrada! Tak oto, jak słusznie pisze red. Michalkiewicz, „les extremes se touchent”. Nasi dzielni insurekcjoniści-antykomuniści z red. Michalkiewiczem-Razwiedką na czele i towariszcz Susłow i marszał Kulikow – hurrrra!

Na koniec jeszcze raz pozdrawiam pana redaktora, bo go mimo wszystko cenię.

Jan Engelgard

Komentarze: (4)

 

  1. “Nie znam żadnego wielkiego zbrodniarza – zwierzał się pewien francuski ksiądz – natomiast z konfesjonału znam duchowe wnętrze zwykłego człowieka; jest ono straszne!” (Stanisław Michalkiewicz).

  2. eNDol mówi:

    Jerum jerum coś sie panu Staszku pokiełbasiło. Azaliż jakaż to miszugene być musi skoro pan Staszek przekonanie o braku możliwości interwencji ruskich szachistów w 1981 r. marszałkowi Kulikowowi i strażnikowi ortodoksji stalinowskiej Susłowowi zawierzył.

  3. Damian Nieskurski z Warszawy. mówi:

    Krótko lepiej zamiast kłócić się i wytykać błędy publicznie może trzeba razem współpracować stworzyć debel duet Engelgard Michalkiewicz i stanąć razem bo wrogowie jak monolit się nie dzielą a my tak i to nas gubi.Ale nie mówię nie tylko tak debata jest potrzebna tylko to musi wiedzieć cały świat.Ja i pana Engelgarda i pana Michalkiewicza lubię i życzył bym sobie spotkania waszego w cztery oczy a potem publicznie pozdrawiam.

  4. CZY WSPÓLNY RUCH NARODOWY JEST DZIŚ MOŻLIWY?

    Bardzo dobre byłoby “zorganizowanie się we wspólnym Ruchu Narodowym”, jednakże poniżej zamieszczam zestawienie haseł-poglądów wzajemnie wykluczających się, które – jak widzę – występują dzisiaj wśród osób będących nominalnie Polakami i patriotami, i mogących taki ruch stworzyć, bądź już uważających się za członków takowego. Są to hasła dotyczące niekoniunkturalnych zagadnień podstawowych, wiążących się ze sobą tak ściśle, że nie da się ominąć określenia się w żadnej z poniższych par problemowych. Nie można też być np. personalistą i jednocześnie zwolennikiem polityki antyrosyjskiej (np. proamerykańskiej), i nie można być personalistą-zwolennikiem polityki PROPOLSKIEJ i jednocześnie “antyjahwistą” itd. Czyli hasła te wykluczają się także krzyżowo.

    Według mnie, wzorcowy Polak, kandydat na członka Ruchu Narodowego reprezentuje zespół haseł-poglądów podanych po lewej stronie, a wzorcowy anty-Polak i anty-narodowiec, który do Ruchu Narodowego nigdy nie powinien być przyjęty reprezentuje zespół haseł-poglądów podanych po prawej stronie.

    1. personalizm – socjalizm (np. liberalizm kapitalistyczny)

    2. katolicyzm – “antyjahwizm”(wojujący ateizm)

    3. autarkizm – postindustrializm (rozwój gospodarki nierustykalnej)

    4. propolskość – antyrosyjskość

    PYTANIE: W jaki sposób zrobić “wspólny Ruch Narodowy” z ludźmi o tak skrajnie przeciwstawnych, wykluczających się poglądach? Nawet w teorii nie da się tego zrobić, a co dopiero w praktyce.

    WNIOSEK: Albo się robi ruch narodowy, albo ruch w istocie antynarodowy. Złotego środka tutaj nie ma, bo nie można tu “ciąć po skrzydłach” i zajmować postawy centrowej, lecz trzeba się określić, co się wybiera i w którą stronę się idzie.

    Można, oczywiście, stworzyć tyle “ruchów narodowych”, ile jest kombinacji powyższego zestawu par, ale autentycznie polskim Ruchem Narodowym będzie zawsze ten, w którym będą uznawane łącznie: personalizm, katolicyzm, autarkizm i polityka PROPOLSKA. Tak zwany realizm polegać tu może wyłącznie na okresowym łagodzeniu ostrości czy zawieszaniu realizacji któregoś z tego zespołu haseł-poglądów, ale nie na rezygnacji z któregokolwiek z nich.

    Zob.: O PROGRAM NARODOWY XXI WIEKU
    http://jednodniowka.pl/forum/viewthread.php?forum_id=2&thread_id=234#2239

    * * *

    Ergo: Michalkiewicza można sobie cenić (lub nie), ale się z nim nie zrobi Ruchu Narodowego.

Zostaw komentarz