Uczmy się myśleć od Dmowskiego!
- W środowiskach nawiązujących do tradycji endeckiej daje się odczuć pewne odczucie wyższości: „my wiemy jak to działa, a reszta udziela błędnych odpowiedzi, czegoś wyraźnie nie doczytała”, w szczególności wobec wyborców PO. Namawiam, by zmienić podejście, zastanowić się np. czemu tak duża część społeczeństwa oddała głos na Platformę, spróbować odnaleźć kilka takich zasadniczych kwestii, dla których głosujący na PO uważa, że robi dobrze, poznać je i rozmawiać z nimi na tej płaszczyźnie, a nie od razu i z miejsca potępiać bez zrozumienia motywów, nawet tak najprostszych, jak strach przed PiS-em – tłumaczył na spotkaniu w Lublinie Jan Łopuszański.
Podczas dyskusji zorganizowanej przez Akademicki Klub Myśli Społeczno-Politycznej VADE MECUM wespół z Katedrą Historii Ruchów Społeczno-Politycznych XIX i XX wieku KUL oraz Związkiem Żołnierzy NSZ, na temat „Roman Dmowski – Polityk i Wychowawca Pokoleń”, pomimo licznych odniesień historycznych – stale wracała tez tematyka współczesna. Ex-poseł Łopuszański pytany o perspektywy organizacji nowoczesnej formacji politycznej nawiązującej do dziedzictwa endecji, wskazywał na uwarunkowania wizerunkowe. – Kiedy środowisko Młodzieży Wszechpolskiej konsultowało się ze mną w sprawie planów organizacji Marszu Niepodległości zapytałem: a jakie macie propozycje odnośnie zabezpieczenia odpowiedniego wizerunku medialnego tego wydarzenia? Czy jesteście gotowi wygrać wojnę PR-owską o rodzinę z czwórką dzieci, która waha się, czy iść na taki pochód, czy też boi się, że może się to okazać niebezpieczne? Właśnie ze względu na brak odpowiedzi na te problemy, które po prostu musiały się pojawić i powinny były być brane pod uwagę od początku, zachowałem pewien dystans do tej skądinąd sympatycznej inicjatywy – tłumaczył Łopuszański.
Jednocześnie jednak wskazywał na potrzebę aktywnego uczestnictwa w życiu intelektualnym, akademickim czy ekonomicznym osób, które od Dmowskiego nauczyły się nie tyle form, co właśnie metody politycznego myślenia obliczonego na pokolenia. – Wtedy w przyszłych marszach nie będzie szło kilkanaście tysięcy, tylko milion czy półtora milionów świadomych Polaków – podkreślał ex-lider Porozumienia Polskiego.
Z drugiej strony doradzał nie kanalizowanie się w prostym nawiązywaniu do historii. – O tym co zrobiłby Dmowski dziś możemy rozmawiać w takim jak tu, świadomym gronie, ale zaczęcie w ten sposób debaty publicznej byłoby brnięciem w ślepą uliczkę – przekonywał Łopuszański. Przestrzegał też przed pozornym podobieństwem tradycji narodowej i ruchów takich jak protesty smoleńskie na Krakowskim Przedmieściu. – To jest z kolei kanalizowanie ludzkich emocji wokół wydarzenia bezsprzecznie tragicznego, co w połączeniu ze stałym dawkowaniem informacji na temat szczegółów (z czym mamy do czynienia choćby w ostatnich tygodniach) staje się po prostu instrumentem łatwego manipulowania Polakami. Łatwo też sobie wyobrazić, że działania takie podejmują dla własnych celów czynniki zewnętrzne, a więc sama aktywność, czy społeczne emocje nie mogą i w tym przypadku zastąpić racjonalnego myślenia politycznego – uważa Łopuszański.
Z kolei pozostali uczestnicy panelu – prof. Ewa Maj (prodziekan Wydziału Politologii UMCS) oraz prof. Mieczysław Ryba z KUL-u wskazywali na historyczne doświadczenia Dmowskiego, istotne także we współczesnej i przyszłej perspektywie. – Lider narodowej demokracji znakomicie rozumiał potrzebę i wymogi kreowaniu wizerunku, rolę środków masowego przekazu, a także międzynarodowe implikacje krajowych działań – zauważyła prof. Maj. Z kolei prof. Ryba podkreślił naturalną ewolucję, jaka zachodziła w obrębie endecji, wyraźnie wskazując na ciągłość ideową tego ruchu, niepozwalającą na wybiórcze traktowanie typowo wydzielonych etapów jej działalności, jak początkowe kształtowanie pod wpływem prądów pozytywistycznych, funkcjonowanie w realiach demokracji parlamentarnej, wreszcie jasne przyjęcie oblicza katolickiego i wyrazistej formuły organizacyjnej w czasach dyktatury sanacyjnej.
Jan Łopuszański uczący innych politycznego realizmu – brzmi dość paradoksalnie. Choć bowiem ciągu ostatnich kilku dekad często miewał on rację – to jednocześnie bodaj częściej przy konkretnych działaniach cechowała go raczej pryncypialność, uniemożliwiająca praktyczne wcielenie w życie jego interesujących poglądów i przemyśleń. W ostatnich latach Łopuszański ograniczył więc swoją aktywność publiczną – czy to kierując się pesymistyczną oceną sytuacji bieżącej, czy też krytycznie oceniając własne zdolności organizacyjne. Ostatnie wypowiedzi świadczą jednak, że jako analityk nie utracił ani zmysłu obserwacji, ani zdrowego, endeckiego rozsądku, czego nie można powiedzieć o wielu dawnych towarzyszach jego ideowej drogi.
(karo)
Za: konserwatyzm.pl
Komentarze: (7)

Środowiska rusofobiczno-proamerykańskie najchętniej zrobiłyby dzisiaj jakieś nowe antyrosyjskie powstanko. Sytuację troszeczkę utrudnia fakt, że wojsk rosyjskich od dawna nie ma już w Polsce, a rurociągi przesyłowe Rosjanie kładą przezornie po dnie Bałtyku – ale zawsze można się jakoś rzucić w poprzek interesów rosyjskich w Europie.
A z historii naszej wynika nauka, propagowana też i przez Dmowskiego, że najwięcej podniet i amunicji do robienia antyrosyjskich powstanek dostarczali Polakom ci, którzy odnieśli na tym największe korzyści.
Zob.: BRATOBÓJCZA KATASTROFA 1863 ROKU
http://polski.blog.ru/139640019.html
Братоубийственная катастрофа 1863 года
I słusznie , że kasują , prosze sobie wykupic domene i założyc strone internetową albo bloga i tam sobie wypisywać co ślina na język przyniesie o ile administrator takiego bloga na to pozwoli
Myśleć,myśleć bo myślenie nie boli.Dopóki będziemy jeden drugiemu mieszać w życjorysach,oplówać jeden drugiego to nigdy nie powstanie partia Narodowo-Demokratyczna.
Myśleć,myśleć bo myślenie nie boli.Dopóki będziemy jeden drugiemu mieszać w życjorysach,opluwać jeden drugiego to nigdy nie powstanie partia Narodowo-Demokratyczna.
Zgadzam się z Matwiejem Szułą! Nie “mieszajmy w życiorysach”! Możemy przecież wspólnie oddać hołd Czesławowi Kiszczakowi i Wojciechowi Jaruzelskiemu. Oczywiście w imię realizmu politycznego, grubej kreski, ekumenizmu i porozumienia!
Precz z Antykomuchem i jego debilnymi wpisami na MP!
“Mysl PRLowska” nie przestaje zaskakiwac. USA sa najgorszym wrogiem Polski – agresowrem, miliony Polakow cierpialy z ich powodu, a setki tysiecy wymordowali amerykanscy Marines. Najgorsze były tiurmy na Alasce, prawda?? Ups – nie tiurmy tylko te, no -prizony. Tez zle brzmi – moze wiec obozy koncentracyjne. Ale na szczescie mamy prawdziwych przyjaciół – Rosja zawsze spieszyla nam z pomoca, a dobzi sowieccy zolnierze częstowali dzieci czekoladkami i guma do zucia. I zawsze pomagali. I oto mamy efekty tej pomocy – pisatieli z “Mysli PRLowskiej”.
Moze wiec czas najwyzszy zeby “Mysl PRLowska” przeprosila Putina za Katyń? A Polska powinna w ramach realizmu wykonac gest dobrej woli i zwrocic koszta pacyfikacji powstania listopadowego i styczniowego.