Winnicki piętnuje Jędrzeja Giertycha
Na początku tego roku tygodnik „Newsweek” zamieścił materiał o Robercie Winnickim, szefem Młodzieży Wszechpolskiej. Oto fragment tekstu:
„Robert Winnicki kończy politologię na Uniwersytecie Wrocławskim. Studia powinien skończyć już dawno, ma przecież 26 lat. Ale studiowanie idzie mu powoli. Robił sobie kilka przerw, pracował w biurze nieruchomości, handlował sprzętem biurowym, prowadził hotel. Przez wszystkie te lata pozostał jednak pod wpływem lektury, którą wtedy podsunął mu wujek. A od marca 2009 r. jest szefem Młodzieży Wszechpolskiej, jednej z kilku organizacji skupiających polskich narodowców.
11 listopada stanął na czele 20-tysięcznejmanifestacji, z której migawki pokazały telewizje w całej Europie. Tak wielkiej demonstracji nie było w Warszawie od lat. Dawno też nie doszło do tak wielkiej bitwy z policją i ulicznych zamieszek. Pierwszy raz zdarzyło się, by tłum podpalił telewizyjny wóz transmisyjny.
– Przekaz medialny demonstracji został zmanipulowany. W marszu wzięło udział 20 tysięcy ludzi, a w burdach uczestniczyło może kilkuset. Wozu transmisyjnego broniły nasze służby porządkowe. Nie obroniły, bo nie dostały na czas wsparcia policji – przekonuje Winnicki.
– Jaka jest pana opinia o obecnym prezesie Młodzieży Wszechpolskiej? – pytamy Romana Giertycha, który w 1989 roku reaktywował działającą w okresie międzywojennym organizację. – A kto jest teraz prezesem? – zastanawia się były wicepremier. – A, Robert Winnicki. Pewnie widziałem go ze dwa razy, ale nie znam go. Nie rozmawiałem z nim nigdy prywatnie – wyjaśnia Giertych.
– Jest bystrym gościem, oczytanym i ma poukładane w głowie. Wyraźnie się wybijał. Ma potencjał intelektualny, ale i przywódczy – mówi o Winnickim Krzysztof Bosak, były prezes MW i były poseł LPR. A jeden z prominentnych kiedyś działaczy LPR dorzuca: – Winnicki nie ma dobrego zdania o działalności MW i LPR w przeszłości.
To prawda. Obecny szef wszechpolaków nie szczędzi cierpkich słów poprzednikom. Jego zdaniem błędem było tworzenie kultu Jędrzeja Giertycha, przedwojennego działacza Narodowej Demokracji, ojca Macieja i dziadka Romana. – Przecież to był człowiek, który poparł wprowadzenie stanu wojennego. W ogóle w ostatnich latach narodowcy stworzyli getto. Nie wiedzieli, o co im chodzi. Zaczęli się oddalać od społeczeństwa – diagnozuje Winnicki.
Jak twierdzi, błędów było więcej. Narodowcy dopuścili do tego, że ruchem Solidarności zawładnęli ludzie pokroju Kuronia czy Geremka. Błędy popełniał Roman Giertych, który listy wyborcze do Sejmu układał według swojego widzimisię. Błędem była wreszcie koalicja z PiS i Samoobroną, która okazała się grą dla samej gry. Tę rozgrywkę Giertych przegrał, w efekcie po Lidze Polskich Rodzin nie zostały nawet zgliszcza. – Nawet jakiegokolwiek majątku – żali się Winnicki”.
„Newsweek”, 6.01.2012 (fragment)
Komentarze: (15)

Po pierwsze-młodzi zawsze buntowali się przeciw “starym” i kwestionowali ich dorobek, oni nie zrobili błędów bo jeszcze nic nie zrobili, czego bowiem można oczekiwać od 26letniego studenta politologii – entuzjazmu, energii, woli walki, ale nie wiedzy, mądrości, dojrzałości – na to ma jeszcze czas; bunt to naturalna droga dojrzewania. A po drugie z tym kultem Jędrzeja Giertycha ma dużo racji. Tak jak nie powinno sie czcić przegranych powstań, tak za wzór nie nalezy stawiać polityka, który nic nie osiągnął. Narodowa Demokracja miała tyle wybitnych postaci, które były też ludźmi sukcesu. Żyjącym w realiach tego świata młodymludziom zaimponować mogą tylko ludzie sukcesu! Takich trzeba stawiać za wzór.
Prosze wymienić tych ludzi sukcesu z Narodowej Demokracji, których mlodzieży powinno się stawiać za wzór Dla pana Jedrzej Giertych jest postacią polityka , ktory nic nie osiągnął bo dla mnie jest wybitnym publicystą narodowym, który do końca swoich dni pozostał wierny ideałom narodowym.
Jędrzej Giertych politykiem, “który nic nie osiągnął”? – to jakaś piramidalna bzdura!
Na tym portalu nawet Stanisława Augusta Poniatowskiego się nie potępia w czambuł (a nawet pod pewnymi względami każe się go naśladować), a przecież król Poniatowski zgubił Polskę do spółki propruską katolewicą i masonerią, i pogrzebał suwerenność Królestwa Polskiego za 30 srebrników (obietnicę spłaty swych prywatnych długów).
Jędrzej Giertych nie był zaś królem. ani przywódcą masowej partii, lecz działaczem prześladowanym przez sanację i hitlerowców, a potem przymusowym emigrantem, który w trudnych warunkach materialnych wychował gromadkę swoich dzieci na dobrych Polaków i wychował całą masę czytelników swoich książek i artykułów DO ROZUMIENIA POLSKI I POLSKOŚCI.
Przetrwanie polskości i polityki PROPOLSKIEJ – to jest autentyczny i wielki sukces Jędrzeja Giertycha, którego nie mają szans kontynuować “narodowcy” wykarmieni sukcesami wydawniczymi “endeka” Ziemkiewicza.
I jeszcze jedno: to nie zwolennicy polityki PROPOLSKIEJ “oddalili się od społeczeństwa”, jak twierdzi Winnicki, lecz rusofobiczni zwolennicy polityki antyrosyjskiej i zarazem proamerykańskiej zrywają z tym, co przykazał nam niegdyś Dmowski, kontynuował Jędrzej Giertych, a podpowiada nam dzisiaj serce, rozsądek i doświadczenie.
JĘDRZEJ GIERTYCH – KONTYNUATOR POLITYKI PROPOLSKIEJ
Obok obrony narodowej tożsamości i katolickiej wiary, najważniejszym poglądem, postulatem i kierunkiem działań Jędrzeja Giertycha było dążenie do niekoniunkturalnego współdziałania narodu polskiego i narodu rosyjskiego oraz do efektywnego, szczerego sojuszu Polski i Rosji, czyli do wypełnienia politycznego testamentu Romana Dmowskiego, zapisanego m.in. w jego “Polityce polskiej i odbudowaniu państwa”.
Podobnie jak Dmowski, Jędrzej Giertych był zdecydowanym krytykiem kultywowania antyrosyjskiej tradycji powstańczej i czynienia z nieszczęścia naszych walk z Rosją wzoru dla przyszłych pokoleń. Jędrzej Giertych wspólnie z wrogiem bolszewizmu, Józefem Mackiewiczem, obarczył winą Józefa Piłsudskiego za samobójcze dla Polski nieudzielenie pomocy chrześcijańskiej Rosji w 1919 roku i przez całe swe życie wskazywał, że jedynym realnym sprzymierzeńcem Polaków w walce z naporem germańskim mogą być tylko Rosjanie.
W „Liście otwartym do społeczeństwa polskiego w Kraju” z 1982 roku Jędrzej Giertych ostrzegał:
„Niebezpieczeństwo niemieckie wcale dla nas nie znikło. Niemcy są wciąż utajoną, potencjalną siłą, która zagraża naszemu bytowi. Zagraża także i bytowi Rosji.
Gdyby się ostatecznie zawalił porządek jałtański i gdyby doszło do nowej wojny światowej, albo bez wojny do wielkiego dyplomatycznego spięcia dwóch obozów, z których jednemu przewodziłaby Ameryka, a drugiemu Rosja, jest oczywiste, że celem obozu amerykańskiego nie byłoby tylko obronienie się przed możliwą rosyjską ekspansją, ale takie pobicie Rosji i obozu jej sojuszników, by możliwym się stało ustanowienie znacznie rozszerzonego panowania amerykańskiego w świecie. A głównym sojusznikiem Ameryki na kontynencie europejskim są dziś Niemcy. Zwycięstwo amerykańskie oznaczałoby danie Niemcom wolnej ręki w Europie na takie urządzenie Europy i Eurazji, jakie będzie Niemcom odpowiadać.
Nie rozumie polityki światowej, nie rozumie także historii ostatnich więcej niż dwóch stuleci, kto nie zdaje sobie sprawy z tego, że istnieje w życiu politycznym idea łącznego panowania nad światem sojuszu dwóch głównych plemion germańskich: Niemców i Anglosasów. W myśl tej idei, Anglosasi mają panować nad oceanami i na obszarach pozaeuropejskich, a Niemcy na europejskim lub euroazjatyckiem kontynencie. Skłaniał się do tej idei także i Hitler: myślał on, że uda się namówić Anglię do tego, by mu pozwoliła i pomogła zapanować nad kontynentem, a zwłaszcza nad Rosją, z tym, że on pomoże Anglii utrzymać bezpiecznie w swym ręku jej imperium; zachcianki te okazały się jednak z szeregu przyczyn niewykonalne, głównie z powodu wrogości Hitlera wobec Żydów i lóż masońskich, oraz jego ambicji, wkraczających w sferę wpływów angielskich, np. w Ameryce Południowej.
(…)
Idea anglosasko-niemieckiego panowania nad światem nie jest tylko ideą o charakterze czysto politycznym, strategiczno-mocarstwowym. Ma ona także i zabarwienie ideologiczne. Jest u podstawy tej idei nie sprecyzowany rozumowo i dyskretnie pomijany milczeniem, ale bezspornie obecny pogląd o wyższości rasy germańskiej, mającej prawo do przewodzenia innym rasom. Jest także i nuta antykatolicka i umiarkowanie, oględnie antychrześcijańska, zewnętrznie znajdująca wyraz w liberalnym protestantyzmie, a w sposób utajony podbudowana wpływem masonerii.
Polityka amerykańska jest jak dotąd oparta o program jałtański, to znaczy o ideę wspólnego panowania nad światem przez Amerykę i Rosję i podzielenia świata na dwie strefy wpływu: amerykańską i sowiecką. Ale Ameryka coraz wyraźniej odchodzi od popierania systemu jałtańskiego. Co będzie gdy z tym systemem ostatecznie zerwie?
Zamiarem jej wtedy będzie powalenie Rosji i zlikwidowanie jej roli mocarstwowej w świecie. Aby to osiągnąć, Ameryka posłuży się także i Niemcami. Udzieli wtedy Niemcom wolnej ręki do urządzenia kontynentu europejskiego wedle ich gustu.
Nie wyobrażajmy sobie, że Niemcy trzymać się wtedy będą litery oświadczeń wschodnioniemieckich i zachodnioniemieckich o uznawaniu dzisiejszej, zachodniej granicy Polski. Niemcy uważają, że te uznania mają znaczenie tylko tymczasowe i wiążą tylko te dwa organizmy państwowe [byłą RFN i byłą NRD – przyp. red.], ale nie wiążą narodu niemieckiego jako całości. (…) A nie łudźmy się, że w sprzyjających warunkach zadowolą się przywróceniem granicy sprzed 1939 roku. Gdy będą miały siłę, wyciągną rękę także i po Poznań. I nie tylko po Poznań, lecz także po Łódź, Kraków i Warszawę. A siłę będą miały, jeśli Ameryka w trzeciej wojnie światowej – albo tylko w jakiejś wielkiej rozgrywce dyplomatycznej bezwojennej – zwycięży.
Jak Niemcy, zwycięskie lub uczestniczące w zwycięstwie, urządzą wschodnią połowę Europy, pokazują nam doświadczenia z przeszłości, mianowicie akcja Hitlera, a jeszcze lepiej „system brzeski”, ustanowiony rzekomo na stałe w traktacie brzeskim z 3 marca 1918 roku i w umowach uzupełniających do niego; ustanowiony nie przez „dzikie” Niemcy hitlerowskie, lecz przez „cywilizowane”, rozsądne, praworządne Niemcy cesarskie będące pod cesarską władzą wnuka angielskiej królowej Wiktorii. W systemie brzeskim Ukraina miała być państwem nominalnie niepodległym, ale w istocie satelitą niemieckim, a miała obejmować też i część Zagłębia Donieckiego i całość północnych wybrzeży Morza Czarnego i Azowskiego. Kurlandia miała zostać wcielona do Rzeszy i skolonizowana przez Niemców; Litwa i „Baltikum” (państwo obejmujące Inflanty i Estonię) miały stanowić państwa satelickie Niemiec. „Królestwo Polskie”, obejmujące Warszawę, Lublin i Kielce, ale nie obejmujące Płocka, Łomży, Kalisza i Dąbrowy Górniczej, a zapewne i Łodzi, nie mówiąc już o Poznaniu i Krakowie, miało stanowić państewko ściśle związane z Rzeszą. Okupacja niemiecka obejmowała w systemie brzeskim także Białoruś, Psków, Krym i mały skrawek Kaukazu.
Zapewne w trzeciej wojnie światowej Niemcy dążyłyby do urządzenia wschodniej połowy Europy w podobny sposób, a Ameryka by im w tym pomagała. Ludność polska zostałaby w wyniku tego nie tylko Polski zachodniej, ale i z Polski środkowej wysiedlona. (Albo wymordowana, jak Żydzi.) Nie są to żadne „strachy na Lachy”, lecz są to realne perspektywy polityczne.
W obliczu tych perspektyw lojalny i mocny sojusz polsko-rosyjski jest koniecznością, która leży w interesie zarówno Polski, jak i Rosji. W interesie Polski leży, by Rosja nie została pobita, bo jeśli Rosja zostanie powalona, to nie pozostanie na placu żadna siła, która mogłaby jej przyjść z pomocą. W interesie Rosji leży, by Polska stawiła Niemcom jak najmocniejszy opór, a to jest możliwe tylko, jeśli Polska będzie silna i nie będzie miała żadnych powodów, choćby irracjonalnych, do życzenia Rosji klęski. Oba kraje, wspólnymi siłami, będą mogły się obronić. Poróżnione ze sobą, będą skazane na klęskę.
(…)
Polacy, którzy twierdzą, że niebezpieczeństwo niemieckie już dla Polski nie istnieje, są w wielkim błędzie. To ich złudzenie sprawia, że nie doceniają oni potrzeby polsko-rosyjskiego sojuszu. A tymczasem sojusz ten jest w dzisiejszych czasach nieodzowną podwaliną polskiej polityki zagranicznej.”
(Jędrzej Giertych, Co robić? List otwarty do społeczeństwa polskiego w Kraju., „Opoka” nr 17, grudzień 1982, s. 51-53.)
Dlaczego niektórym przeszkadza polityka PROPOLSKA Jędrzeja Giertycha? Bo usiłuje się dziś przymusić młode pokolenie do powtórzenia starych historycznych błędów i wejścia w kanał takiego, na przykład, rozumowania:
“Trzeba na sprawę spojrzeć trzeźwo – jak po upadku Powstania Kościuszkowskiego nie mieliśmy już żadnych realnych szans na samodzielne odzyskanie niepodległości, tak samo jest teraz. Wtedy pojawiła się pomoc z zewnątrz – La Grande Armee Napoleona. Polacy stanęli mężnie i lojalnie przy jego boku i znowu powstała wolna Polska. (…) Jaka jest dzisiaj szansa na podobny scenariusz? Jedyną siłą będącą w pewnej opozycji do naszych zaborców są Stany Zjednoczone Ameryki. Można na nie wybrzydzać, że niekatolickie, masońskie, imperialne i w ogóle “be”, ale czy mamy coś lepszego? Oczywiście na polskiej prawicy jest wielu głupców i agentów wpływu, którzy będą nam stręczyć Rosję jako gwaranta naszej ograniczonej niepodległości i rozwoju gospodarczego (dostęp do surowców i rynków zbytu). Niech oni najpierw przekonają do tej przyjaźni naszych oficerów z Katynia czy Żołnierzy Wyklętych, a wtedy pogadamy…
(…)
Pomoc może przyjść tylko ze strony USA. A USA mają swoje interesy i sojuszników, z których najważniejszym jest właśnie Izrael. (…) USA mogą pomóc nam wstać z kolan i zacząć budować podwaliny wolnego państwa. Musimy jednak uznać ich pryncypia, a co za tym idzie – interes Izraela. Oznacza to: jednoznaczne zaangażowanie się w polityce zagranicznej po właściwej stronie; szerokie wpuszczenie Amerykanów, a może i Izraelczyków do eksploatacji gazu łupkowego (Poniatowski płacił Napoleonowi rekrutem, Kaczyński zapłaci Amerykanom gazem – miejmy nadzieję, że to wystarczy); wygaszenie konfliktu wokół żydowskich roszczeń majątkowych wobec Polski (patrz “gaz”).
(…)
O Izraelu mówi się, że jest lotniskowcem USA nad Morzem Śródziemnym. Jeśli mądrze wykorzystamy bieżący czas, możemy stać się drugim takim lotniskowcem nad Morzem Bałtyckim.”
(Pastor P. Chojecki, Drugi Izrael – czy PRL?, 04.07.2011.)
Źródło: idzpodprad.salon24.pl/321295,drugi-izrael-czy-prl
.
“Szkic przemówienia pastora Pawła Chojeckiego wygłoszonego w Lublinie na styczniowej miesięcznicy katastrofy nad Smoleńskiem:
Nowy Rok to okazja do podsumowań i planów na przyszłość. (…) Weźmy przykład z czasów Marszałka, którego pomnik nad nami góruje. Gdy w 1914 roku ruszał w bój o Wolną Polskę, była z nim garstka strzelców – mniej więcej tyle, co nas tutaj – a wymarszowi I Kompanii Kadrowej towarzyszyła obojętność a może nawet i pogarda. (…) Ale ta kadra, jej długoletnia “praca u podstaw”, a potem przykład determinacji w samotnej walce, sprawiły, że w cztery lata później mieliśmy wielkie, niepodległe państwo polskie. Gdy wtedy zagroziła mu sowiecka nawała ze Wschodu, z kosmopolitycznego w większości społeczeństwa mieliśmy zjednoczony naród, który wystawił milionową armię o obronił młodą niepodległość.
Czy dziś dzieje się to samo?
W sytuacji geopolitycznej widać dużo analogii. Ulega przebudowie porządek polityczny świata. USA PODBIJAJĄ BLISKI WSCHÓD – JEŚLI TA OPERACJA BY SIĘ POWIODŁA, OZNACZA TO KLĘSKĘ CHIN I ROSJI. Wydaje się, że Iran jest ostatnim szańcem w tym konflikcie. Niemcy zajęte są ratowaniem upadającej strefy Euro. W Rosji zbliżają się wybory prezydenckie i narastają protesty ludności. W TYM KONTEKŚCIE PRAWDA O SMOLEŃSKU MOŻE STAĆ SIĘ WAŻNĄ KARTA PRZETARGOWĄ DO OSŁABIENIA POZYCJI PUTINA. Polska może więc mieć przed sobą niezwykłą okazję do rozluźnienia rosyjsko-niemieckiej pętli na swojej szyi podobnie jak za czasów Marszałka. Tu jednak analogia się kończy. Zamiast budowania kadry, zamiast szkolenia i organizowania młodzieży, mamy jak na razie pospolite ruszenie emerytów. I to jest nasz największy problem! Tej wojny o niepodległość Polski nie da się wygrać tylko na warszawskich salonach. Ją trzeba wygrać na polskiej prowincji, ją trzeba wygrać w polskich domach!
Jeśli nie podejmiemy w Nowym Roku tego zadania, przegramy kolejną wielką okazję. SĄ PEWNE ZWIASTUNY ZMIANY. MARSZ 11 LISTOPADA w Warszawie to kilkadziesiąt tysięcy głównie młodych ludzi. MARSZ 13 GRUDNIA w Lublinie to prawie tysiąc młodych ludzi. Ale samymi marszami tej walki się nie wygra. Trzeba pójść śladem Marszałka i szybko zbudować zorganizowaną, wyszkoloną i oddaną sprawie kadrę nowego społeczeństwa Wolnej Polski!
Niech żyje Polska!”
(Pastor P. Chojecki, Kadra czy pospolite ruszenie?, 10.01.2012.)
Źródło: idzpodprad.salon24.pl/380206,kadra-czy-pospolite-ruszenie
(Podkreślenia dużymi literami – polski.blog.ru)
Zob.: POLITYKA ZAGRANICZNA – LPR
http://www.jednodniowka.pl/forum/viewthread.php?forum_id=2&thread_id=331
polecam lekturze tekst “Stronnictwo Narodowe w przededniu II wojny światowej” opublikowany w tomie “Narodowa Demokracja XIX-XXI w. Ludzie-koncepcje-działalnosć” – red. Tomasz Sikorski, Adam Wątor, Szczecin 2008 – jest tam ukazana destrukcyjna działalnosć J. Giertycha jeszcze z okresu sprzed 1939 r.
Wiedzmy że Jędrzej Giertych był i jest jednym z największych narodowców w historii.Jego materiał pisarski jest ogromny.Trzy tomy o Piłsudskim Hiszpania Bohaterska Tragizm losów Polski czy Polski obóz Narodowy a to tylko ułamek jego twórczości.Bliski współpracownik Dmowskiego widnieje na fragmencie filmu z jego pogrzebu przeszedł przez zawieruchę wojenną po niej uciekając przed komuną na zachód aż do 92 roku gdzie nastąpił kres jego życia.Pan Winnicki jest utalentowanym działaczem Młodzieży Wszechpolskiej ma potencjał i przyciąga do siebie wiele utalentowanych młodych ludzi jest człowiekiem który umie poprowadzić młodych narodowców.Ma prawo się nie zgadzać z tym co pisał Giertych.Bo jak mawiał Dmowski nie można myśleć na komendę tylko po swojemu i dodawać kolejną cegiełkę nową myśl świeżą do nowych okoliczności nowych warunków.Robert Winnicki to człowiek na właściwym miejscu i o właściwym czasie.Trzeba czerpać z bogactwa Giertycha ale Winnicki jest człowiekiem inteligentnym a o jego przyszłości jako szefa może tylko zadecydować samo MW i ono ma władzę nad oceną jego.Ja go uważam za wybijającą się osobowość która jeszcze wiele może uczynić dla idei Narodowej mam nadzieję że racji w tym trochę jest bo napiszę tak jeżeli ktoś ma uwagi krytyczne do działalności Roberta Winnickiego niech najlepiej z nim się odważy w cztery oczy z nim porozmawiać pozdrawiam.
Antykomuchowi tylko dobry lekarz psychiatra może pomóc. A od Nacjonalisty chciałbym się dowiedzieć co to za znawcy (może znafcy) działalności Jedrzeja Giertycha, red Tomasz Sikorski, Adam Wątor.
Problem leży w czym innym – JG nie był dobrym politykiem, ale dobrym pisarzem politycznym. Mimo kontrowersyjności, jego analizy były traktowane poważnie wśród członków ruchu narodowego. Winnicki w sprawie stanu wojennego przyjął oceny obozu solidarnościowego czy nawet korowskiego (nie tylko zresztą na ten temat). Ocenę JG w sprawie stanu wojennego podzielali także członkowie kierownictwa SN na Uchodźstwie (czytaj tekst M. Motasa na ten temat), De facto więc Winnicki nie odcina się tylko od JG, ale od całego Ruchu Narodowego. Przypominam, że młodzi w latach 30 XX w. kwestionowali rolę starych, ale tylko współcześnie, nie kwestionowali ich dorobku – Winnicki jest więc odstępcą innego typu, stawia się poza tradycją Ruchu Narodowego. Poza tym jest pewne, że jego MW jest na usługach obozu, który możemy nazwać neopiłsudczyzną, a osobami które inspirują te organizację ideowo i politycznie są tacy ludzie jak Bronisław Wildstein czy Tomasz Sakiewicz.
wyborca LPR jak nie wiesz co pisać nie nie pisz nic. dr hab Tomasz Sikorski i Prof. dr hab. Adam Wątor to wybitni historycy z Uniwersdytetu Szczecińskiego specjalizujący sie w polskiej mysli politycznej XX w. – a to “red” przed nazwiskiem świadczy ze byli redaktorami projektu naukowego “Narodowa Demokracja XIX-XXI w. Ludzie-koncepcje-działalnosć” – ale jak ktos nie ma skończonych studiów wyzszych jak zapewne ten ćwiercdebil o pseud “Wyborca LPR nie wie o co chodzi i zadaje debilne jak on sam pytania. LPR to byla wiocha i kompromitacja Narodowej Demokracji – w takim samym stopniu jak cała familia “G”
Do komentujących – posty operujące obraźliwym jezykiem, pełne inwektyw i pogardy dla dyskutujących – bedą konsekwentnie usuwane. Tu nie ma miejsca na chamstwo, które wielu młodych ludzi traktuje jako coś normalnego. Jesli na tym ma polegać wasza “nowoczesność” i odcięcie się od “wiochy”, którą rzekomo był Ruch Narodowy kiedyś – to tu nie znajdziecie okazji do wyrażania swoich przemyśleń.
Cóż ,dla Antykomucha i jemu podobnych czas się zatrzymał na początku lat osiemdziesiątych ub. wieku. Historia pokazała , że tacy jak Jedrzej Giertych mieli racje ostrzegając przed Michnikami i Kuroniami, Solidarnością opanowaną przez KOR o czym myśmy sobie nie zdawali sprawy jakie kryją się zagrożenia i pułapki.
Frajerze, LPR nie była stworzona a była infiltrowana przez służby specjalne. Kiedy LPR w wyborach samorządowych osiągneła ok. 15% a mogła więcej gdyby nie rozbijacka robota Macierewicza z panem L. z Lublina, ktory okazał się agentem SB i takich rozbijaczy było wielu, dlatego w wyborasch w 2005 roku Roman Giertych optował aby ok 30% kandydatów na posłów stanowili działacze MW, którzy z racji wieku nie mogli być agentami dawnej bezpieki a ponadto LPR jako jedyna partia domagała się aby IPN zlustrował kandydatów startujących z listy LPR, niestety to żądanie pozostało bez echa. Po drugie prosze nie używać słowa “wiocha” bo to nie tylko w języku slangowym znaczy obciach ,ale również oznacza miejsca wioski z dala od wiekszych skupisk ludzkich i dla ludzi tam mieszkających określenie wiocha jest okresleniem pejoratywnym.
precz z cenzurą wy komuchy
redakcja Myśli PRLowskiej PO-piera ACTA!!!