Dlaczego boję się neokonserwatystów?

wielomskiZłapałem się ostatnio na czymś strasznym, poczułem się jakbym popełnił orwellowską “myślo-zbrodnię”, a mianowicie złapałem się na sympatii dla Baracka Obamy i na tym, że życzyłem mu sukcesu w rozpoczynającej się w Stanach Zjednoczonych kampanii prezydenckiej.

Bardzo przepraszam Czytelników, że zacząłem ten tekst od takiej intelektualnej pornografii, z elementami “sado-maso”, ale po głębszej analizie wspomnianej “myślo-zbrodni” doszedłem do wniosku, że moje niezdrowe podszepty mają pewne uzasadnienie polityczne.

Nie będę ukrywał, że czuję się zagrożony kierunkiem w jakim zmierza większość polskiej prawej strony sceny politycznej, a mianowicie neokonserwatyzmem. W niektórych polskich prawicowych pismach zaczęto już publikować nekrologi oficerów CIA, na niektórych – rzekomo katolickich – portalach już jawnie mówi się o jakiejś “judeochrześcijańskiej” syntezie, jako wzorzec pokazując właśnie amerykański neokonserwatyzm. Dlatego czuję się zagrożony, ponieważ wyczuwam wyraźnie pewnego rodzaju infiltrację polskiej prawicy przez amerykański i judeochrześcijański neokonserwatyzm. Nie przestudiowałem dokładnie mechanizmów tej infiltracji, ale jeden z byłych parlamentarzystów Ligi Polskich Rodzin rzekł mi kiedyś, że gdy tylko partia ta dostała się do Sejmu, wtenczas od razu posypały się zaproszenia do ambasady amerykańskiej, a na oficjalnych rautach zaczęły się mnożyć sugestie co do możliwych stypendiów i wycieczek do Waszyngtonu. Wiadomo: brać pieniądze z Moskwy lub Berlina to jawna “zdrada”, ale brać pieniądze z Waszyngtonu to “prestiżowe stypendium”, którego nikt w Polsce się nie wstydzi.

Dlaczego z niepokojem obserwuję infiltrację polskiej prawicy akurat przez amerykański neokonserwatyzm? Po pierwsze, dlatego, że z niepokojem należy patrzeć na wszelkie pozakulisowe naciski na polską scenę polityczną, czynione przez wielkie mocarstwa. To zaczyna przypominać osławione Czasy Saskie, gdy ościenni agenci niemal jawnie kupowali polityków i stronnictwa sejmowe.

Po drugie, uważam geopolitykę neokońską za wielce niekorzystną dla Polski. Neokonserwatywna wizja stosunków międzynarodowych charakteryzuje się totalną konfrontacją Stanów Zjednoczonych z praktycznie całym światem, arbitralnie wrzuconym do worka z napisem “wrogowie demokracji i praw człowieka”, czyli z Rosją, Chinami i światem islamskim. Pomijając problem permanentnych “operacji pokojowych” amerykańskich armii na całym świecie – sam w sobie stwarzający więcej problemów niż rozwiązań – dla naszego kraju w projekcie tym przewidziano poczesne miejsce. Jesteśmy tu bowiem zaplanowani jako jedno z głównych miejsc ataku na Rosję i rosyjskie wpływy w krajach postradzieckich, czego skrajnym wyrazem była polityka śp. Lecha Kaczyńskiego, na czele z pamiętnym “występem” w Gruzji, gdy dosłownie wstydziłem się, że jestem Polakiem i mam Prezydenta, która ośmiesza nasz kraj na oczach całego świata. Realizacja polityki neokonserwatywnej oznacza, że Polska na powrót stanie się krajem frontowym w demokratycznej krucjacie przeciwko Rosji Putina i Miedwiediewa. Widzę w tym poważne zagrożenia dla naszego bezpieczeństwa i absolutnie żadnych możliwych korzyści.

Po trzecie, nie zgadzam się z tezą, że neokonserwatyzm to tylko pewna koncepcja stosunków międzynarodowych, której nie towarzyszy szersza myśl polityczna czy wizja kulturowa. Są dwie podstawowe koncepcje polityczno-kulturowe, które towarzyszą neokoństwu: 1) Zmuszanie całego świata do przyjęcia “demokracji” i “praw człowieka” w wersji amerykańskiej i pod amerykańskim nadzorem, co w praktyce oznacza rodzaj hegemonii państwa które wyznacza, wprowadza, nadzoruje standardy i karze za ich niestosowanie (w postaci “interwencji pokojowych”). 2) Mam również nieodparte wrażenie, że mamy do czynienia z rodzajem synkretycznej herezji religijnej. U neokonów nie ma czegoś takiego jak cnoty czy wartości chrześcijańskie (o katolickich nie wspominając). Jak pisze jeden z portali niewolniczo naśladujących publicystów neokońskich, istnieje rzekomo jakaś judeochrześcijańska “matryca antropologiczna”, która powoduje, że chrześcijanie i żydzi wierzą w jednego Boga, mają identyczny system etyczny, przyświecają im te same wartości. Następnie tenże rzekomo katolicki portal poucza, że także i my – chrześcijanie czekamy na nadejście mesjasza, zapominając, że to tylko żydzi nań czekają, gdyż nasz Mesjasz narodził się 2000 lat temu i został ukrzyżowany właśnie przez żydów, krzyczących “a krew Jego na nas i na dzieci nasze” (Mt 27, 25). Neokonserwatyzm jest projektem zlania w jedno chrześcijaństwa i judaizmu, a więc projektem rejudaizacji chrześcijaństwa, czyli herezją religijną.

Właśnie dlatego z pewnym niepokojem patrzę na możliwość zwycięstwa w wyborach amerykańskich neokońskiego “judeochrześcijanina” czy nawet “judeokonserwatysty”. Widzę w tym zagrożenie dla istniejących relacji międzynarodowych, a przede wszystkim wciągnięcie Polski w jakąś antyrosyjską awanturę w której – niestety – naturalnym polem bitwy nie będą prerie nad Missisipi, ale równiny Mazowsza.

Ktoś powie, że Barack Obama to katastrofalny prezydent Stanów Zjednoczonych, może nawet powie – jak to uczynił jeden z naszych posłów z sejmowej mównicy – że to “koniec cywilizacji białego człowieka”. Tak, to jest prezydent fatalny, który doprowadził Stany Zjednoczone na skraj finansowej ruiny, zadłużając to państwo na skalę nieznaną w historii i gwarantując, że spłaty długu publicznego na dziesięciolecia spowolnią tempo rozwoju gospodarczego Ameryki. To wszystko prawda, ale to problem amerykański, a nie polski. Nas interesować winna przede wszystkim polityka zagraniczna Baracka Obamy i winniśmy go oceniać z tej perspektywy, gdyż tu rozgrywają się nasze narodowe interesy. W tej dziedzinie jest ona – jak na amerykańskie standardy – dosyć spokojna i mało awanturnicza. Stoi ona na stanowisku uznania brutalnej prawdy, że Polska leży pomiędzy Rosją a Niemcami i żadnych alternatyw dla tego faktu nie ma. Kiedy zrozumie to polska tzw. prawica?

 

Adam Wielomski

Tekst ukazał się w tygodniku Najwyższy Czas!

za: konserwatyzm.pl

Komentarze: (1)

 

  1. Jadwiga mówi:

    Szanowny Panie, z zainteresowaniem przeczytalam Pana tekst. Nie zgadzama sie jednak z Pana opinia, ze Obama jest fatalnym prezydentem. Mieszkam w Stanach od wielu lat i obserwowalam z przerazeniem jak Stany staczaja sie gospodarczo i moralnie na dno. Obama zastal kraj w oplaKANYM STANIE. To nie on zadluzyl Ameryke tylko kolejne rzady Republikanow dla, ktorych toczenie wojen na calym swiecie, bez zadnego uzaSAdnienia jest jedynym celem utrzymania “potegi” tego kraju. Operacje pod obca flaGA ODBYWAJA SIE I DZIS. GDY SLYSZE TYCH WSZUSYKICH “MEZOW STANU” NAWOLUJAcych do wojny z Iranem ogarnie mnie przerazenie. Cynizm, korupcja, falszywe hasla, brak moralnosci, rasizm,to wlasnie cechuje tych panow. Dobrze obrazuje to nie dawna wYpowiedz pewnego sedziego- “dlaczego Obama nie szczeka, przeciez jego matka utrzymywaLA stosunki z psem? Nie jestem odosobniona w swoich pogladach, moze mi Pan wierzyc. Pozdrowienia Jadwiga Gromek

Zostaw komentarz