Festiwal hipokryzji made in USA

chinaStany Zjednoczone są oburzone zablokowaniem przez Chiny i Rosję rezolucji  Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie Syrii. „Jesteśmy zdegustowani, że niektórzy członkowie powstrzymują nas od wykonywania naszych obowiązków” – powiedziała amerykańska ambasador przy ONZ Susan Rice. Od miesięcy „dwa kraje, które myślą tylko o własnych korzyściach, trzymają pozostałych członków RB jako zakładnika. Jest to tym bardziej hańbiące, że same sprzedają Syrii broń” – dodała. Z kolei Hillary Clinton, w tej chwili jastrząb nr 1 w administracji Obamy, stwierdziła: „Nadszedł czas, byśmy podjęli decyzję: chcemy popierać wolność i bezpieczeństwo czy stać się współodpowiedzialnymi za dalsze akty przemocy i rozlew krwi?”.

Polityka jest – czego nie trzeba dowodzić – pełna hipokryzji i kłamstwa. Po 1990 roku Amerykanie stali się jednak niedościgłymi mistrzami hipokryzji pełną gębą. Osiągnęli to mistrzostwo w czasie agresji na Jugosławię w 1999 roku wmawiając opinii publicznej, że atak ten ma charakter „humanitarny”, choć tak naprawdę chodziło o zdobycie przyczółka na Bałkanach w postaci największej bazy US Army na świecie, która powstała w „wolnym” Kosowie. Potem był atak na Irak motywowany obawą przed rzekomą „bronią masowego rażenia”, którą miał posiadać Saddam Husajn. I tym razem nie o to chodziło – Irak „demokratyczny” przekształcił się kraj chaosu i terroru. Ostatnio zaś była Libia, a pani Clinton jasno wskazała cel misji NATO – zabić Kaddafiego. I tak się stało. Jest jeden wspólny mianownik tych „humanitarnych” interwencji – zawsze korzystają na tym radykalne siły islamu, a ofiarą padają chrześcijanie (w Iraku 1,5 mln). Matka Agnieszka z Syrii, wywiad z którą można przeczytać w najnowszym numerze „Myśli Polskiej” , mówi wprost: „Zachód daje olbrzymią władzę islamistom”. Mówi też, że ONZ opiera się w przypadku Syrii na fałszywych danych, a rząd syryjski walczy w dużej mierze ze zbrojną rebelią, a nie tylko z bezbronnymi demonstrantami.  Dlatego trudno podzielać „święte” oburzenie pani Clinton i pani Rice.

Jan Engelgard

Komentarze: (1)

 

  1. Jesteśmy w “epoce poamerykańskiej”, czas na politykę PROPOLSKĄ.

    Zob.: O politykę propolską
    http://polski.blog.ru/121578435.html
    O пропольской политикe

Zostaw komentarz